A gdyby polskie portale robiły samochody?

A gdyby polskie portale robiły samochody?

Kochamy polskie portale! Głównie za to jak na naszych oczach grzebią dziennikarstwo i wiarygodność informacji. Całe szczęście mają tylko wpływ na świat wirtualny...

…bo gdyby przerzucić ich metody działania na taki przemysł ciężki… aż strach pomyśleć.

Onet.pl

samochodzik1

Pierwsze wrażenie robi wielka szyba zajmująca trzy czwarte auta. Jednak akurat nie tę część, gdzie siedzi kierowca. On musi zadowolić się małym wizjerem. Szyba jest zaokrąglona, ale tylko w jednym rogu, przez co wpadają tamtędy owady. Uwagę prowadzącego podczas jazdy mogą jednak odwracać losowo pojawiające się kobiece biusty. Biustów wraz z upływem czasu przybywa, by podczas kumulacji gdzieś koło 23:00 uczynić auto  już niemożliwym do prowadzenia. Wówczas wizjer kierowcy pokazuje (z oszczędności) statyczny obraz z godziny 19:00, a resztę szyb zasłaniają niemal-nagie kobiety. (Roczna pula kobiet zamyka się w liczbie 10 więc szybko się nudzą.)

Cały pojazd stworzony jest z części innych aut, kupionych gdzieś po promocji. Użytkownik zauważy to od razu, gdyż drzwi mają nieco inny kolor od karoserii, a karoseria od maski, mimo że ktoś próbował zamalować całość na żółto.

Auto posiada 15 biegów. Pierwsze 13 biegów pozwala rozwinąć prędkości do 20 km/h, przy czym niemożliwe jest, by którykolwiek pominąć. Na czternastym biegu auto dopiero się rozpędza. Piętnasty bieg to wsteczny.

Po uruchomieniu pojazd “przerywa milczenie”.

Auto informuje użytkownika o stanie ciąży wybranego przez niego celebryty. Miesiąc ciąży wyświetlany zaraz nad kontrolką paliwa.

Duży spoiler podkreśla jak ważną rolę gra sportowy duch w tym aucie. Szybko jednak okazuje się pustą styropianową atrapą niepełniącą żadnej istotnej funkcji.

O2

o2samochod

Wszystkie siedzenia zajmuje sprzęt audio nadający reklamy. Kierowca musi wchodzić małym luftem w dachu, chociaż wygodniej mu przez bagażnik. Za autem przywiązany jest sznurek ze sztuczną kiełbasą, by okoliczne psy (w tym pudle) biegły i ujadając zwracały uwagę przechodniów. Auto robi zdjęcie. gdy kierowca z niego wysiada, obiektyw skierowany jest na krocze. Zdjęcie mielone jest w turbinie silnika na kiełbasę i rzucane goniącym samochód pudlom.

Przed odpaleniem silnika należy wysłuchać 2-minutowy spot reklamowy na temat innego modelu samochodu tego samego producenta. Posiadanie najlepszego modelu nie zmienia treści reklamy. Pojazd wyposażony jest w stulitrowy bagażnik, w którym to przy każdym otwarciu drukarka mieszcząca się w ściance z boku wypluwa ulotki. Wszystkie imiennie adresowane do właściciela auta.

Próbując jechać do przodu auto najpierw udaje, że jedzie, a z podłogi wysuwa się drugi i trzeci pedał gazu.

Deska rozdzielcza wygląda podobnie jak konsoleta w Star-Treku, przy czym połowa przycisków zapada się do środka po wciśnięciu.

Na wyposażeniu są 3 dźwignie zmiany biegów i 4 hamulce ręczne – w obu przypadkach tylko jedna dźwignia jest sprawna. Za każdym otwarciem auta zmienia się konfiguracja, więc nigdy nie wiadomo, która wajcha jest tą właściwą. Alufelgi chromowane czterdzieści cali – bez opon. Auto jeździ wprost po asfalcie sypiąc iskrami. Wydziela smog. Tłumik tylko na wyraźne życzenie użytkownika.

Update
Ostatnio samochód przeszedł lifting deski rozdzielczej – dorobiono kolorowe karteczki z napisem co jest co.

Gazeta.pl

samochod-gazetapl

Na powitanie użytkownikowi rzuci się w oczy, że to auto skręca tylko w lewo. Przednie siedzenie pasażera zajmuje przykręcony nitami, nietypowo gruby manekin zderzeniowy ubrany w sutannę, z dzieckiem na kolanie. Pod maską silnik złożony z jednego kibola napędzającego całą jednostkę w stylu chomika w kołowrotku. Tak więc zamiast benzyny wystarczy dosypywać suplement proteinowy i kebaby.

Auto po przekręceniu kluczyka odpala jeszcze trzy dodatkowe komponenty. Użytkownik musi zdecydować czy jednak chce jechać, czy zadowoli go sama praca wycieraczek. Te, swoją drogą, też skręcają tylko w lewo, więc tutaj warto wspomnieć ich ciekawą kołowrotową budowę. W temacie nietypowych rozwiązań: pasy bezpieczeństwa przypinane są między nogami, w ramach parytetów związanych z uciskaniem piersi.

Auto jest w pełni ekologiczne, choć gdy firma zdecyduje można przerobić na gaz (niestety amerykański nie jest kompatybilny).

Na desce rozdzielczej prędkościomierz w stylistyce infografiki z tytułem “Czy wiesz jak jedziesz?”. Prędkość podawana jest w oparciu o dane OBOP na próbie tysiąca innych kierowców jeżdżących w danym miejscu o danej godzinie. Wbudowany GPS zadaje niewygodne pytania kierowcy nagrywając jego odpowiedzi i w razie potrzeby wykorzystując je przeciw niemu. Kontrolki mają zawsze etykietę [PILNE], zwłaszcza te nic nie znaczące.

W Białymstoku samochód ten jeździ szybciej i agresywniej. Nikt nie wie dlaczego.

Zbudowane na bazie sprawdzonych w kosmicznych warunkach radzieckich technologii auto występuje także w wersji sportowej “GTOK”. W wersji tej każdy komponent pokryty jest tapicerką przedstawiającą twarz Jacka Żakowskiego z dynamicznymi brwiami w kształcie litery “V”. Deska rozdzielcza zajmuje 90% przodu samochodu, a kierownica ma siedem metrów średnicy.

Wirtualna Polska

wp2samochodzik

Auto produkowane w Gdańsku na bazie części wyjętych z niemieckich pojazdów. Projektanci zaczęli budowę od klaksonu, wychodząc z założenia, że to część najważniejsza.

Samochód informuje użytkownika jedynie o awaryjnych i negatywnych sytuacjach. Specjalny system generuje na przedniej szybie obraz potrąconych przechodniów, którzy nie istnieją. W tylnej zaś trąbiący Mercedes na warszawskiej rejestracji (poseł?), który próbuje wykonać niedozwolony manewr wyprzedzania, ale nigdy tego nie robi.

Każdy mijany fotoradar podgłaśnia dwukrotnie pracę silnika, a kontrolka paliwa podaje tylko stan procentowy wody w jego zawartości i ilość zmarnowanych złotówek z napisem SKANDAL.

Podwozie składa się z sylikonowych kobiecych biustów i pośladków, które wręcz ocierają o asfalt przy większych prędkościach, stąd częsty swąd spalonej gumy.

GPS co 10km zaniża kierowcy samoocenę przypominając mu jaki jest biedny, brzydki i chory. Ma wgraną najnowszą mapę polskich słabości narodowych.

Natemat.pl

samochodzik2

Ten wyprodukowany w Warszawie typowo miejski samochód nie ma zamków. Każdy może do niego wsiąść i odjechać. Przynajmniej w teorii, bo pojazd nie zapali, gdy kierowca ma konserwatywne poglądy na jazdę.

Podobnie jak auto Gazety, może skręcać tylko w lewą stronę, ale przy odpowiednio mocnym szarpnięciu w prawo może zaskoczyć i pojechać prosto.

Pojazd z zewnątrz jest bardzo nowoczesny i ładnie zaprojektowany, jednak pod maską kryje się silnik wyjęty z 22-letniej Łady Samary. Widać, że składają go amatorzy, bo jakość materiałów jest bardzo niska, co rusz wychodzą jakieś niedoróbki. Tapicerka w kolorze miedzi, odcień lisi, nie każdemu przypadnie do gustu.

Samochód nawet gdy sprawny, sam generuje problemy i wyolbrzymia ich znaczenie, próbując wpłynąć na jazdę kierowcy. Zainstalowany fabrycznie GPS potrafi wybierać nieoptymalne trasy, ale przebiegające wzdłuż dróg już odwiedzonych lub w pobliżu reklam sponsorów.

Auto w zestawie posiada ponad 400 kół do wyboru, w tym 3/4 nie ma powietrza w oponie, a reszta to same przerdzewiałe felgi, tak więc do dyspozycji kierowcy są w sumie dwa koła.  Jedno z nich kręci się tylko w tył.

Nie zmienia to faktu, że samochód ten i tak ledwo jedzie, bo jego moc napędowa opiera się w głównej mierze na holowaniu przez inne pojazdy.

 

PS.

Interii brak, bo to radio na kółkach.

- Komentarze -

latamsamolotem

03.09.2013 / 22:55

Witam. Właśnie sobie latam po blogach oraz różnych stronkach i czytam o zarobkach grafików, ilustratorów itp. Ale ciekawi mnie też jak wygląda zarabianie przez rysownika komiksowego, na potrzeby zeszytu komiksowego. Takie sprawy np. czy zarabia on jakiś procent ceny od jednego sprzedanego egzemplarza komiksu, czy wydawca płaci np daną kwotę za jedną planszę X ilość stron w zeszycie, a może % + cena za wszystkie plansze, czy jeszcze inaczej. Jakby mógł pan podrzucić jakimś linkiem albo napisać jakiś wpis na ten temat. Pozdrawiam

titos2k ***

11.09.2013 / 13:20

“Procent z każdego sprzedanego egzemplarza (ale nie patrzymy ile się sprzeda tylko jaki jest nakład, czyli % ceny x nakład). Przynajmniej tak jest u nas.”

To odpowiedź z Kultury Gniewu – jednego z wydawców komiksowych.

latamsamolotem

14.09.2013 / 20:10

Hmm to w takim razie kolejna kwestia mnie intryguje.

Hipotetycznie (liczby wymyślone, nie istotne w tym momencie)

Jeśli jest to % ceny razy nakład to np.

nakład 1000, cena komiksu 20 zł, autor otrzymuje 10 % czyli 2 zł.

Czyli wynagrodzenie w takim przypadku wyniesie 2000 zł, niezależnie od sprzedanych egzemplarzy z tego nakładu. Ale co wtedy jeśli by się wyprzedał cały nakład i był dodruk kolejnych 1000 egzemplarzy. Czy autor w razie dodruku otrzymuje także wynagrodzenie, czy po pierwszym nakładzie i wynagrodzeniu współpraca autora z wydawnictwem kończy się?

titos2k ***

14.09.2013 / 20:15

tak, otrzyma tak samo w przypadku dodruku.
problem polega na tym że nakład 1000 egz w Polsce to jest kosmiczna liczba.

latamsamolotem

21.09.2013 / 15:36

Yhym, dziękuję za informacje. Idę szukać dalej informacji, ile wołać za jedną stronę komiksu jeśli miałbym zlecenie, ale tak żeby nie być stratnym na tym zbyt wiele. Problem w tym, że ciężko znaleźć informacje nawet przybliżone ile za planszę komiksu wołać.

Karolina

27.09.2013 / 12:10

Się mi bardzo ten wpis podobał!

- Dodaj komentarz -

/ wymagany /
/ wymagany, nie będzie publikowany /