Afera Chopinowska a komiks w Polsce

Afera Chopinowska a komiks w Polsce

Wydana z pieniędzy MSZ antologia komiksowa "Chopin New Romantic" wpadła w ręcę nadgorliwych dziennikarzy z TVN. Komiks "propaguje niewłaściwy obraz słynnego Polaka". Media huczą. Polacy chcą wieszać komiksiarzy. Ale ja nie o tym..

Nie będę opisywał całej afery, bo większość osób zapewne wie o co poszło. Dam jedynie odnośnik do artykułu szerzej opisującego sprawę dla tych, którzy nie wiedzą

Bardziej skupiłbym się na zdarzeniach “po”.

“Dorzucił gówna do dogasającego pieca”

Tak to określił kolega Piotrek, z czym się zgadzam, bo jak można określić inaczej przedziwny artykuł, w którym Adam Radoń, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi (największej imprezy komiksowej w Polsce) wypowiada się w sposób żenujący dla środowiska:

“Dwadzieścia lat Festiwalu Komiksów, dbania o renomę i promocję polskiego komiksu, zostały zrujnowane. Najgorsze, że wydawca antologii, Kultura Gniewu, krytykowała kiedyś w prasie organizatora festiwalu, Stowarzyszenie Twórców “Contur”, że komiksy edukacyjne, jakie wydajemy, są słabe i miałkie. Teraz Szymon Holcman (szef Kultury Gniewu – przyp. red.) pokazał, jak taki komiks powinien wyglądać (…) Nie dopuszczę do obrotu tym komiksem na festiwalu.”

Te małe wojenki, które teraz wyszły na wierzch przy okazji afery z komiksem “Chopin: New Romantic” dają do zrozumienia, że w Polsce komiks jednak nie był tylko zbiorem hobbistów, fascynatów i fanów tego medium, ale także ludzi liczących zyski i straty z obrotu spraw. Ludzi, dla których promocja komiksu skupiała się tylko i wyłącznie na komiksie jako rzeczy, a nie na jego treści, warstwie artystycznej, sednie.

Panie Adamie – co jest ważniejsze: jakikolwiek komiks czy dobry komiks?

Szczerze myślałem, że jesteśmy tak małym środowiskiem, że jak media nas zaatakują, to będziemy jak spartiaci tarcza przy tarczy bronić naszych dupsk. Się jednak zawiodłem.

Kto zyska?

  • Polski Komiks w ogóle – bo przeciętni Kowalscy zobaczyli, że w ogóle istnieje coś takiego jak polska scena komiksowa.
  • Komiks undergroundowy, czyli jakby nie patrząc – w dobie Empiku wycofującego się z komiksu, upadania wydawnictw, ciemnych chmur nad czytelnictwem w Polsce w ogóle – komiks, który będzie najbliższą przyszłością nawet bez tej afery. Czemu niby zyskał? Bo do mediów przebił się (mały bo mały ale zawsze) sygnał, że komiks nie jest drętwy, durny i dla dzieci, ale może szokować, poruszać poważniejsze sprawy i ukazywać historię w różnym świetle, także niepodręcznikowym.

Kto straci?

  • Polski Komiks w ogóle – bo będzie kojarzony z kompromitacją MSZ przez najbliższe parę lat.
  • Stracą komiksy robione na zlecenia państwa. Całkiem możliwe, że wcale ich nie będzie. Urzędnicy będą odmawiać promocji swoich inicjatyw komiksem, ze strachu przed reprymendą z góry w stylu pana ministra Sikorskiego (który chciałby zatrudnić żeby znowu zwolnić). A jeśli będą nadal to w bardzo poprawnej formie (czyt. nudnej).

Prawdziwa strata jest w tym, że komiks, tylko i wyłącznie pojmowany obiektowo jako rzecz, nie trafi pod strzechy ludzi średnio nim zainteresowanych. Bo taki plus miały wysokonakładowe komiksy państwowe o treściach wyjętych z podręczników historii. Prócz warstwy artystycznej/plastycznej nie oferowały nic ciekawego. Wręcz przynudzały jak pompatyczne filmy na podstawie lektur szkolnych.

Czy targetem komiksowym jest przeciętny Józek Kowalski z wąsem, który wg. statystyk nie czyta żadnej książki w ciągu roku, a ma regał pełny albumów o Papieżu Polaku, klasyków polskiej literatury, epopei?

Ktoś powie, że stracą polscy rysownicy i scenarzyści, którzy w dotacjach widzieli jedyną formę zysku z komiksu. Owszem – stawki w projektach dotowanych, czy z Unii czy z budżetu, były zawsze bardzo wysokie w porównaniu do stawek oferowanych przez rynek tradycyjny. Osobiście nie znam jednak ludzi z branży, którzy żyją tylko i wyłącznie z rysowania/pisania sztampowych historii komiksowych na zlecenia urzędów. Takie komiksy zdarzają się rzadko i traktowane są jako przysłowiowa manna z nieba. Nie jest to w żadnym stopni pewne źródło dochodu. Skończy się co najwyżej okazyjne Eldorado.

Co o tym myśleć?

Ja się w sumie cieszę z całego obrotu sprawy, bo jestem jednym z tych którzy cierpią z faktu stereotypu “komiks = dla dzieci”.

Nastąpiło pewne zderzenie z tym stereotypem w mediach, został poruszony temat. Żałuję tylko, że nie stoją za nami ludzie znani z telewizji czy radia, którzy mogliby Polakom pokazać z czym się komiks je. Zwłaszcza przy okazji całej tej afery. W zamian TVN zaprasza do tematu komiksowego pana Conrado Moreno i tym podobne medialne osobistości bez pojęcia, wszędzie wyróżniana jest fraza “wulgarny komiks” i brak jest dziennikarzy gotowych zmierzyć się z tematem głębiej.

Ale czy “wulgarny komiks” na ekranach telewizorów nie jest lepszy niż “komiks jest dla dzieci” w głowach przeciętnych Polaków? Być może nie przełamał stereotypu, ale go chociaż delikatnie nadkruszył.

- Komentarze -

marek

06.12.2011 / 15:34

Hmm bardzo ciekawy artykuł i szkoda, że tak się potoczyła cała ta sprawa, jako fan komiksów jestem trochę zażenowany całą tą sytuacją…dla mnie komiksy są czymś więcej niż tylko zbiorem stronem z rysunkami, w nich tkwi życie, ponieważ są inne dodatkowo nie ważne czy w internecie czy w realu komiksy się tworzy a książki tylko pisze:) z racji tego, że interesuje się tą dziedziną staram się byc na bieżąco z każdą nowinką, zauważyłem też więc, że komiksy stają się coraz bardziej popularne i bardziej lubiane przez ogół społeczeństwa, coraz więcej aplikacji w internecie jest o komiksach i coraz więcej osób je lubi i chce się nimi bawić, świetnym przykładem jest komiks Dilmah- aplikacja, która na facebooku ma mnóstwo fanów i wielbicieli.

Komiksowakreska

26.06.2013 / 22:25

Pomijając sam artykuł(nie ukrywam, że ciekawy) zgodzę się z Wami w sprawie podejścia ludzi do komiksu. Dla zwykłego zjadacza chleba komiks nieważne jaki by nie był zawsze będzie kojarzył się z “Kaczorem Donaldem”.
Śmieszy mnie gdy jakiś analfabeta, który skończył naukę na podstawówce i wtedy też miał ostatni kontakt ze słowem pisanym zarzuca komuś “dziecinność” z uwagi na czytanie komiksów, a sam ze łzami w oczach i ustami pełnymi popcornu ogląda w kinie Batmana lub Ironmana…

- Dodaj komentarz -

/ wymagany /
/ wymagany, nie będzie publikowany /