Jak zostać grafikiem komputerowym?

Jak zostać grafikiem komputerowym?

Raz na jakiś czas dostaję prywatnie wiadomości od ludzi, które można streścić w jednym pytaniu: "jak żyć?". Od próśb o porady "jak zacząć?" po "czy moja córka coś osiągnie w życiu?". Choć sam jeszcze nie dorobiłem się potomstwa, to muszę czasem ojcować cudzym dzieciom. Delikatnie przerażony tym faktem, postanowiłem zebrać całość tych złotych życiowych porad do jednego wpisu. Przecież zawsze łatwiej rzucić linkiem, niż zabrać syna lub córkę na poważną rozmowę, co nie?

Jak każdy młody człowiek zastanawiasz się pewnie co będziesz chciał robić w życiu, prawda? Do samej matury, ta gryząca myśl będzie się jedynie nasilać i wzbudzać niepokój w Twojej głowie i głowach Twoich rodziców. A skoro szukasz odpowiedzi na życiowe prawdy na marnym blogu jakiegoś rysownika, to jest coś z Tobą wyraźnie nie tak. Nim jednak wyskoczysz z okna z poczuciem niespełnienia, to chociaż przeczytaj ten tekst (i koniecznie daj przedśmiertnego lajka).

Wspomnę tutaj, że posłużę się słowem “talent”, chociaż osobiście nie wierzę w istnienie czegoś takiego. Im człowiek starszy tym bardziej widzi, że za całą umiejętnością którą posiada, stała ciężka praca.

Uważam, że są trzy drogi na odkrywanie w sobie “talentu” do czegoś.

  1. Wolny czas – Robisz coś powiązanego tematycznie z tym talentem, gdy się nudzisz.
  2. Pasja – Zajmowanie się rzeczami związanymi z tym talentem nie sprawia, że jesteś zmęczony.
  3. Inwencja – Nie ograniczasz się w temacie powiązanym z tym talentem tylko do ram podręcznikowych lub narzuconych zadań. 

Teraz pewnie zastanawiasz się czy Twoim jedynymi talentami są masturbacja i gry komputerowe. To może być znak, zbytniego ograniczenia w życiu i że jest jeszcze wiele rzeczy do spróbowania.

Na etapie oseska po szkole podstawowej, prawdopodobnie pojawiły się u Ciebie już jakieś predestynowane zainteresowania w życiu. Jeśli nie, to prawdopodobnie były związane z handlem, dźwiganiem ciężarów, strzelaniem do ludzi, polityką (lub inną formą oszustwa), kompilowaniem jąder linuksów czy innymi tematami dla starszych.  Skoro jednak pojawiło się u Ciebie podejrzenie, że masz talent do graficznych rzeczy (bo inne zajęcia w życiu Ci zwyczajnie nie wychodziły), to może faktycznie było i jest coś na rzeczy.

Założę więc swoją specjalną perukę i będę robił za “lajfstajlową” blogerkę, która pomoże ci przejść przez Twoje potencjalnie przyszłe życie w kilka minut. Będę wtrącał trochę z autopsji, ale proszę: nie traktuj tego jako autobiografii nie-zesraj-się-gościu twórcy, ale raczej jako memuar rzemieślnika. Wszędzie czyta się te opowieści z życia ludzi “którym się udało”. Ja nie mogę raczej się tak określić. Bliżej mi do stadium “ważne, że je ciepłe na obiad”.

Aha, tekst jest prawdopodobnie TLDR dla młodego człowieka, więc niech sobie dawkuje po jednym rozdziale, bo inaczej umrze w potwornych męczarniach.

Chcesz być grafikiem, gimbusie?

NO SIEMA ELO ZIOMUŚ XD, JAK CIE NIE JARA MAJMA W BUDZIE, A NA GEGRZE PSORKA SRA SIĘ Z BZDETAMI TO…  generalnie chyba tak powinienem pisać ten tekst na tym etapie, ponieważ w wieku młodzieńczym jesteś jeszcze, nie obraź się… głupkiem. I jak to głupiej osobie, może Ci się wydawać, że skoro wszyscy w około Ciebie (mama, tata, koledzy z klasy) mówią, że fajnie rysujesz, to jesteś reinkarnacją Michała Anioła i będziesz super grafikiem. Prawda jest taka, że skądkolwiek pojawiło się u Ciebie zainteresowanie grafiką, będziesz na tym etapie (aż po kres swych dni) mieć jakiś wzór do naśladowania. Bez wzoru, nie masz jak się określić ze swoim talentem. W moim przypadku rysować “nauczył” mnie starszy brat, a później inni rysownicy w Internecie na forach komiksowych. Miałem odniesienie, gdzie się znajduję ze swoimi wypocinami, porównując je do prac ludzi, którzy już siedzieli w branży. I na “dzień dobry” wiedziałem że było ze mną źle i to nie ja *umiałem* rysować, tylko wszyscy inni nie umieli bardziej ode mnie.

Jeśli na etapie gimnazjum robisz już strony internetowe lub masz za sobą sprzedaną jakąś komercyjną ilustrację, to jest to zdarzenie ponad normę i powód do dumy. Ważne, by ze swoją twórczością już powoli wchodzić w okrutny świat Internetu i dawać sobie radę z brutalną krytyką lub nieszczerym słodzeniem.

Jeśli jara cię komiks, to jest to dobry moment, by zacząć podglądać graficzne majstersztyki tego medium, kupując różnorakie, często niszowe komiksy. Gdy jara cię grafika wektorowa, jest to właściwy moment by zacząć rozgryzać interfejs Illustratora / Corela bądź Inkscape’a (dwa pierwsze są zbyt drogie na kieszeń gimnazjalisty, ale można pokombinować z trialami i abonamentami). To także właściwy już moment, by poprosić mamę lub tatę o zakup pierwszego tabletu graficznego (Wacom Bamboo – 200zł) i jak rodzice nie mają co robić z pieniędzmi – zainwestowanie w Photoshopa (1600zł/rok). Kwota może astronomiczna dla polskiego gimnazjalisty, ale to podstawowe narzędzie grafika na rynku pracy. Do piractwa nie nakłaniam z wiadomych względów, ale jeśli już ktoś musi, to niech to robi tylko na własny użytek edukacyjny.

“Dzieci, nie rysujcie mangi.”
– kard. Stefan Wyszyński

Jeśli na tym etapie jedyne co tworzysz to manga i chińskie bajki, to zastanów się lepiej, czy chcesz na rynku pracy konkurować z miliardem rysujących Azjatów czy z kilkunastoma tysiącami tradycyjnych rysowników? Ogarnij się mangako póki czas…

Studia nic nie znaczą

Akademie Sztuk Pięknych, Licea plastyczne, Polsko-Japońskie Szkoły Technik Komputerowych itp.  – milion chętnych na jeden stołek lub czesne ponad 5000 zł. za semestr. Czy warto? Nie powinienem się wypowiadać na ten temat, bo sam studiowałem informatykę w jakichś Kielcach, ale skoro edukację określa się terminem “wykształcenie”, to tak trzeba rozumieć cel istnienia ASP czy innych szkół. Mają tylko wyklarować konkretne zainteresowanie poprzez poznanie sporej ilości dziedzin grafiki, przy okazji forsując niejako jakieś uniwersalne podstawy warsztatowe (kompozycja, literki, perspektywa, kolory).

Co komu sprawia najwięcej frajdy – w to powinien iść. Niemała ilość osób nawet nie kończy procesu edukacji, gdy czuje, że już wie co chce robić w życiu. Ja na ten przykład nie widziałem sensu w robieniu magistra w trybie dziennym, według mnie w branżach ‘ścisłych’ takich jak informatyka nie ma sensu marnować 2.5 roku życia na dalsze studenckie życie, jeśli nie wiąże się przyszłości z pracą czysto naukową na uczelni.

“Po obronionym licencjacie lub inżynierze, polecam iść do roboty.”
– Piotr Fronczewski

Generalnie papierem ukończenia czegokolwiek w branży graficznej możesz się na rynku pracy podetrzeć.  Jedynie instytucje państwowe biorą pod uwagę takie świstki, więc jeśli twoim życiowym marzeniem jest bycie nauczycielem plastyki, to miłego życia życzę. Zazwyczaj dyplomy są “mile widziane”, ale bardziej liczy się, by mieć kilka lat doświadczenia w danym programie lub technice. Więc jeśli planujesz iść na dobrą uczelnię i nic tam nie robić dla siebie (nie dla mamy/taty/profesorów, tylko siebie), to lepiej w ogóle nie idź na studia, tylko zacznij sprzedawać t-shirty czy załóż inny gówno-biznes. Poważnie. Przynajmniej nabierzesz rozeznania w tym jak działa rynek handlu i usług, co ile kosztuje, jak się prowadzi własną firmę i dlaczego ZUS to aparat ucisku.

Aha i ucz się języków. Oglądaj rzeczy w innym języku, rozmawiaj z ludźmi w internecie w innym języku i tak dalej. W szkole, jak to w szkole, nauczą cię w większości jakiejś podręcznikowej bzdury (lepiej rysować na lekcjach), więc nie bazuj na tym co wyniesiesz z liceum + studia. Trzeba umieć powiedzieć co się robi, co trzeba zrobić, przekonać do swoich racji, rozumieć co do ciebie gadają i pisać zwięzłe e-maile. Nic więcej, jako grafikowi, nie jest Ci potrzebne na rynku pracy.

Portfolio

Wraz z pierwszą pracą graficzną stworzoną w komputerze powinno się móc ją gdzieś pokazać. Przygotuj się do tego, że każdą pracę jaką stworzysz, nieważne czy to strona internetowa, logotyp czy ilustracja, będzie trzeba zaprezentować w wielu miejscach jednocześnie, co pochłania trochę czasu i wymaga stałych aktualizacji.

Wymienię pokrótce serwisy, w których warto jako grafik mieć konto:

  • DeviantArt – (skąpe) kontakty z zagranicą, nauka języka z rówieśnikami, konkursy, aktywna społeczność
  • Digart – Polski rynek zleceń, branżowe znajomości, szukanie pracy
  • Behance – profesjonalne projekty graficzne, dobre źródło referencji i inspiracji, wygodne śledzenie zdolnych twórców
  • Tumblr – “fejm” w internecie, drobne zlecenia
  • Fanpage na Facebooku – zlecenia z Polski i zagranicy, ‘fani’, kontakty z ludźmi z branży

Dodatkowo wypada mieć własną stronę internetową z pracami. Jeśli nie umiesz tego ogarnąć, to skorzystaj z gotowych rozwiązań typu WordPress czy Squarespace. Działaj pod własnym nazwiskiem bądź nazwą – ważne, by już się jej trzymać, budując małymi kroczkami rozpoznawalność i markę.

Na koniec standardowo załóż konta na serwisach związanych z pracą. Przede wszystkim LinkedIn i Goldenline. Jeśli planujesz zostać słynnym FREELANCEREM, który nie skala się konwencjonalną pracą, bo tak powiedzieli w serialu w telewizorze, wiedz że mimo wszystko przez ileś lat warto przejść przez etap kieratu, chociażby dla nawiązania koneksji. Poza tym na owych serwisach można znaleźć również oferty pracy zdalnej.

By dać wam rozeznanie dlaczego warto dbać o to wszystko: obecnie otrzymuję gdzieś 3 do 5 ofert pracy miesięcznie na serwisie LinkedIn. Jakiekolwiek by nie były lepsze czy gorsze, to są potencjalne źródła dochodu i jakieś tam poczucie bezpieczeństwa.

Konkursy

Zdobywanie umiejętności graficznych wiąże się z dużą ilością czasu poświęconego na tworzenie. Najtrudniejszym etapem zawsze będzie motywacja, by cokolwiek zacząć tworzyć. Nic nie motywuje lepiej jak konkurowanie z innymi, satysfakcja zwycięstwa oraz nagroda za trud w postaci internetowej laurki.  Zatem początkujących twórców czegokolwiek graficznego zachęcam do brania udziału w konkursach związanych z tematem ich twórczości. Czy to będą bitwy komiksowe, czy jakieś forumowe zmagania projektowe, czy mini-konkursy concept-artowe, zawsze w Internecie coś gdzieś tego typu się odbywa, trzeba tylko poszukać (w serwisach które podałem wcześniej). Linków nie podam, bo obecnie nie mam zbytnio czasu na zabawy, ale czasem rysuję do One Hour Challenge.

Ważne: NIE mówimy tutaj o konkursach komercyjnych, gdzie banda grafików bije się o kasę ze zlecenia (typu Corton) – o tym już wspominałem i moja opinia na ten temat jest niezmiennie negatywna. Mowa raczej o mniejszych, cyklicznych zmaganiach wśród ludzi, których łączy jedna pasja. Można się wiele nauczyć w bardzo krótkim czasie.

Sam kilka lat temu miałem przyjemność prowadzenia bitew concept-artowych na Digarcie i miałem świetny podgląd na rozwój umiejętności ludzi, którzy z nami zaczynali, a dziś rysują profesjonalne ilustracje do znanych gier typu Wiedźmin. Moja pierwsza praca opublikowana w Internecie była stworzona dla Bitew Komiksowych na dawnym forum WRAK.pl. Te konkursy trwały latami, a uczestnicy przez to, że tworzyli coś z dużą regularnością, a ich prace podlegały ocenie, całkiem szybko nabywali cennych umiejętności i szli prosto do roboty. No może komiksiarze nie za bardzo, ale to akurat urok branży :- ).

Branża i znajomości

A jak o branży mowa,  to z wsiąkaniem w temat graficzny z pewnością zapiszesz się do jakiegoś forum / grupy / grona osób, które będą robiły podobne rzeczy do Twoich. Wiadomo, że twórczość artystyczna, to domena introwertyków, ale w Internecie przecież nikt nie wie, że jesteś psem, a co dopiero aspołecznym socjopatą. Czy posiadanie znajomych z branży jest do czegoś potrzebne? Ciężko powiedzieć. Może dużo rzeczy ułatwić, a może także sporo skomplikować. Ale skoro naszym celem tutaj jest zdobycie pracy grafika, to nigdy nie zaszkodzi mieć więcej kontaktów.

“Gdziekolwiek zbierze się dwóch grafików, tam założą wątek z linkami do swoich portfolio.”
– Tales z Miletu

Rynek jest tak niedorzecznie oblężony przez miernej jakości twórców, którzy każdy możliwy spęd graficzny spamują bezlitośnie swoimi wypocinami. Czasem jest to standardowo branżowy pokaz ‘kto ma większego’ klienta, a czasem jakieś chamskie personalne wjazdy samozwańczych bogów designu. Osobiście unikam branży grafiki użytkowej, bo sercem jestem z Komiksowem, w którym moim zdaniem panuje zdrowsza pozycja dystansu. Pewnie ze względu na to, że każdy bieduje.

Osobiście jestem przeciwnikiem nawiązywania znajomości tylko w celach zarobkowych i mieszania znajomości zawodowych z prywatnymi, ale jeśli nie masz z tym problemu i masz czas kontaktować się z tysiącami grafików i przeglądać ich foliosy – śmiało. Zawsze to lepiej niż siedzieć w swojej piwnicy i czytać jakieś głupie blogi.

Zlecenia

Jeśli twoje umiejętności są w miarę standardowe (nie poświęciłeś/aś życia mandze, szydełkowaniu lub klejeniu koralików), to na studiach lub tuż po nich powinny pojawić się możliwości dorabiania. Pojawią się pierwsze komercyjne zlecenia. Prawdopodobnie uderzy Cię to, jak musisz się dostosować do wymagań klienta i poznasz smak tradycyjnego “wkurwu” i męki poprawek. Mam dla ciebie złą wiadomość: tak będzie wyglądało całe Twoje życie.

Jeśli nie jesteś w stanie przyjąć na klatę bezlitosnej krytyki kogoś, kto płaci za twoje wypociny, to nie możesz określać się mianem profesjonalisty. Nie nadajesz się tak naprawdę do jakiejkolwiek pracy. Polski rynek jest żenujący, jeśli chodzi o zarobki – nie ma co się oszukiwać. Nie możesz mieć jednak o to pretensji do zleceniodawców i traktować ich na start jako wrogów i dusigroszy, jak męczący by nie byli (lub z Krakowa). To wina całej struktury branży, budżetów przeznaczonych na rzeczy graficzne, mentalności Polaków i systemu podatkowego. Trzeba być zatem przygotowanym na opóźnienia z opłatami rzędu 5-6 miesięcy i brakiem opcji zaliczek, tudzież rozstrzyganiem wykonawstwa na zasadzie konkursowym (auć).

By dojść do kwot zapewniających godziwe życie potrzeba lat i zleceń z określonych źródeł.

Zlecenia z portfolio / internetu (polskie)

Ludzie będą pisali maile z zapytaniami. Miło będzie jeśli odpiszesz na każde zapytanie, nawet jeśli będzie to odmowa. Nie spodziewaj takiej samej kurtuazji w drugą stronę. Klienci po zbyt wysokiej wycenie zazwyczaj milkną na wieki bez słowa. Na tym etapie musisz nabyć doświadczenie wyczuwania klienta czy jest poważnym człowiekiem, czy nie wie czego chce. W branży graficznej jest stanowczo zbyt dużo klientów drugiego typu i jeśli nie masz daru przekonywania, to możesz się wpakować w bardzo męczące zlecenie z milionem poprawek. Na początku nie możesz sobie pozwolić na wybrzydzanie, ale z czasem zaczniesz cenić swój czas prywatny coraz bardziej, wierz mi.

Może wystąpić problem faktury VAT, jeśli nie masz działalności. Na pewno ktoś z twoich znajomych/rodziny ma, więc możesz załatwić sprawę tą drogą, albo negocjować o zwykłe zlecenie-umowę.

Zlecenia z portfolio / internetu (zagraniczne)

Pierwsze, w kontraście do Polski, co rzuci Ci się w oczy, to miły ton współpracy, gotowość do natychmiastowej zapłaty (zaliczki) oraz traktowanie Cię jako osoby wartościowej. Inny świat. Nie zamierzam wnikać skąd to się bierze, ale szanuj klientów z zagranicy, bo to najlepsze co możesz otrzymać. Zazwyczaj oferują cykliczne zlecenia tego samego typu.

Warto mieć konto bankowe powiązane z kontem PayPal, by było im wygodniej płacić.

Zlecenia przez znajomych

Osoba znajomego niejako ‘ręczy’ za klienta, więc etap wyczuwania oddelegowujesz na zaufaną Ci osobę. Jedyny minus jest taki, że smród ewentualnej kłótni z klientem lub zwlekania z płatnością jest dwa razy większy i może zaszkodzić waszej znajomości. Trzeba uważać i nie bać się ewentualnie odmówić. Jeśli inny grafik rzuca ci zlecenie, które odrzucił to nie zawsze znaczy, że jest ono do dupy. Mógł zwyczajnie nie wyrabiać i polecił Ciebie. Uszanuj to.

Zlecenia dla znajomych

Po pierwsze: nie spodziewaj się kokosów, chyba że twoi znajomi, to politycy rządzącej opcji politycznej. Po drugie: musisz uważać, gdyż bardzo ciężko odmówić znajomym lub rodzinie, a w tym samym czasie można zarobić lepsze pieniądze. Nie mówię tutaj, by cenić mamonę ponad familię, ale zazwyczaj rodzina i znajomi nie mają pojęcia, ile trudu lub czasu kosztuje cię wykonanie danej rzeczy i mogą ci niechcący zajechać budżet domowy.

Jeśli przeraża cię wizja życia ze zleceń, alternatywą jest po prostu pójść do roboty.

Praca stała

Pracę w grafice komputerowej znaleźć stosunkowo łatwo. Jeśli ktoś będzie cię przekonywał, że jest odwrotnie, to po prostu boi się (nie ma możliwości) przeprowadzić do innego miasta lub jest zwyczajnie słaby w tym co robi. Ale czy to będzie dobrze płatna praca, to już inna rozmowa. Najprawdopodobniej nie.

Praca w biurze może być szokiem, jeśli jesteś świeżakiem po studiach, który nigdy w życiu nie zarobił pieniędzy robiąc grafikę.

Najważniejsze: Nie bać się. Twoja pierwsza praca w biurze zostanie Ci w pełni wytłumaczona, będzie ograniczona do prostych czynności i z czasem będą ci rzucane trudniejsze zadania. W moim przypadku były to bannery Flash plus jakieś landing pages (proste strony internetowe z ofertami). Nikt nie będzie ci dawał zadań, których nie jesteś w stanie wykonać,  bo to strata czasu i pieniędzy dla firmy, w której pracujesz, więc spokojnie sobie poradzisz. Po pół roku będziesz już samemu sobie organizować czas pracy i wyceny czasowe czy kolejkowanie zadań będziesz mieć w małym palcu.

“Zapomnij o etacie.”
– Karol Marks

Graficy pracują tylko na umowę-zlecenie lub umowę o współpracy, posiadając działalność gospodarczą. Na start w Warszawie otrzymasz coś w granicach 2500-3000zł netto (koszt skromnego życia w stolicy pochłonie Ci 80% tego dochodu jeśli chcesz mieszkać sam, 30% jeśli wystarczy ci pokój).

Nie bój się zmiany pracy. W branży graficznej rotacja grafików jest ogromna, więc kurczowe trzymanie się nisko płatnej pracy jest zwyczajnie bez sensu. Szukanie pracy w Internecie nic nie kosztuje, pojawiaj się na rozmowach nawet jeśli pracujesz w tym samym czasie w innej firmie. Rezygnacja i przejście do innej firmy to kwestia miesiąca (lub trzech – zależnie od umowy). Nie bój się utraty pracy, bo spokojnie znajdziesz inną. Jeśli spotykasz się z jakimiś patologiami w firmie, mobbingiem, szantażem, nieśmiesznymi dowcipami prezesa, niepłatnymi nadgodzinami, od razu szukaj innej roboty. Rynek jest spory i na pewno coś znajdziesz lub się dostosujesz. Grafika nie jest jakąś wąską dziedziną, a zawsze awaryjnie dasz radę wyrobić egzystencjalne minimum jako freelancer. Graficy mają ten komfort, w przeciwieństwie do innych biurowych zawodów.

Nie bój się zmiany miejsca zamieszkania. Póki nie wiąże Cię kredyt lub dzieci, to Twoim rynkiem pracy jest cała Polska (albo i świat). Pensja to nie jedyny wyznacznik, patrz także na koszty życia. W takiej Warszawie zarobisz najwięcej, ale prawdopodobnie nie uzbierasz na własne mieszkanie do czterdziestki (w sensie wpłata własna kredytu o ludzkim czasie spłaty)

Dorabianie na zleceniach, pracując w trybie 9:00-17:00 ogranicza się jedynie do pracy weekendowej, na którą większość klientów nie przystanie (znaczne wydłużenie terminów). Odradzam zbytni pracoholizm. Bardzo szybko można wypalić się twórczo i zdrowotnie. Kilka zarwanych nocy i kręgosłup lub oczy odmówią posłuszeństwa – nie polecam. Nie warto.

Własna firma

Firma graficzna może opierać się na zleceniach dla rozmaitych firm, pracy w biurze innej firmy lub pracy zdalnej dla innej firmy, więc sam charakter pracy nie różni się od zwykłych umów-zlecenie. Co się zmienia, to wyceny i traktowanie Cię przez klientów na nieco lepszych zasadach. Ponadto możesz kupować nieco taniej sprzęt, materiały i programy komputerowe, więc jeśli planujesz być freelancerem, to jest to dobra opcja na start. Przynajmniej przez pierwsze dwa lata, bo potem comiesięczna opłata ZUS wzrasta drastycznie i może Cię wykończyć.

Warto na tym etapie zadbać o własną identyfikację wizualną i o własne portfolio. Elegancki szablon faktury VAT, pieczątka, wizytówki i takie tam inne pierdoły.

Dalej już tylko gwiazdy?

Ciężko ocenić jakie są potencjalne ścieżki dalszej kariery grafika, bo w tym zawodzie pojęcie ‘awansu’ jest nieznane (może jakieś agencyjne od dżuniora do senjora).

Jeśli grafik robi w domu, to scenariuszem jest stopniowe zwiększanie stawek i zamiana klientów polskich w zagranicznych. Do tego może dojść częściowo bierny dochód za sprzedaż szablonów projektów (stocki) lub procenty zysków ze sprzedaży wzorów graficznych (koszulki, kubki, czapki itp). Jeśli grafik pracuje w biurze, to zwykle podwyżki, zmiany pracodawców, być może wyjazd za chlebem na Zachód.

Jeśli wyznacznikiem progresu jest dla Ciebie rosnąca pensja, to możesz się zdziwić jak szybko osiągniesz uważane powszechnie za wysokie widełki płacowe i na tym się zatrzymasz, po czym zauważysz, że to ciągle za mało, by żyć na poziomie rówieśników z nieodległych branż (np. informatyków czy handlowców).  Ale jak wiadomo pieniądze, to nie wszystko. Jeśli praca wykańcza Ciebie lub twoją rodzinę zdrowotnie lub mentalnie, to nie jest warta żadnych pieniędzy.

Ale zanim dojdziesz do takich dylematów jeszcze daleka droga, niespełna grafiku.

Powodzenia!

* – W nagłówku wykorzystano ilustrację pt. “Maternal Instruction”

 

- Komentarze -

redrum1906

27.04.2015 / 10:04

Dałem przedśmiertnego lajka. Poza tym TLDR!

sylwia

27.04.2015 / 11:27

Zgadzam sie, jesli ktos chce siedziec w grafice trzeba to robic od poczatku musi to byc pasja i chec tworzenia i chec poznawania jesli tego niema to najlepsze szkoly chociaz pomocne nie powiem nic nie dadza…trzeba chciec i trzeba w tym siedziec…zwlaszcza programy. Nie wolno sie bac i jak najwiecej publikowac…inaczej ten “zawod” stanie sie przymusem,kamieniem czy kula u nogi… Przerabialam ten temat na własnej skorze. .. ps. co do ttalentu nie powiem przydaje sie ale najlepiej jesli ktos jest kreatywny. Bo mozna miec talent a kreatywnosci za cholere

MixxMAster

10.08.2015 / 20:23

Poradni, bardzo fajny i przypadł mi do gustu mimo, iż jestem przedstawicielem “GIMBUSUW”. Zmierzam, w tym kierunku, nie tylko dlatego, że “doprze płatne”, ale komputery i bawienie się jakimikolwiek materiałami (retusz zdjęć, edytowanie filmów) dają mi satysfakcję. Ten – nie wiem jak to nazwać… – poradnik? Wzmocnił jeszcze bardziej moje postanowienia. Dziękuję Ci, za ten “poradnik”, a co myślisz o tym, aby grafik szedł w parze z fotografem np. weselnym?

k.13

24.08.2015 / 00:21

Faajny blog. Nawet pocieszający. Ja mam jakiś dziwny opór żeby zacząć wydawać moje komiksy. Nawet nie mam boga ani nigdzie prac wystawionych…
ludzie mówią że dobrze rysuję.
Ale nie wiem czy jestem na odpowiednim poziomie żeby cokolwiek wydać. Jednak pocieszają mnie takie blogi i dodają troszkę wiary w siebie :)
Pozdrawiam.

Sitletto

18.11.2015 / 00:46

Sam jestem dojść młody rocznik 99 i powiem szczerze, że rysunek zawsze gdzieś przejawiał się w moim życiu, ale nigdy nie brałem go na poważnie. Jestem aktualnie w 1 klasie technikum budowlanego i będę chciał zmienić na informatykę a potem może grafika komputerowa? kto wie. Dziękuję ci za twojego bloga i tą notkę już teraz wiem co z czym się je. Pozdrawiam o/

P.S wybaczcie chaotyczne wypowiedzi taki już jestem : )

Marcin

21.11.2015 / 22:02

Najlepiej chyba zacząć pracę w jakiejś firmie. Nabrać doświadczenia, nauczyć się kontaktu z klientem. Poznać trochę specyfikę branży. Jak już wiemy z czym to się je, pora zacząć coś swojego. Większa satysfakcja i komfort wyboru zleceń :D

migero

22.12.2015 / 15:46

Dobry temat szkoda ze nie czytałem gdy jeszcze byłem w w szkole może wtedy by pomógł bardziej

Lalusz

06.01.2016 / 19:16

Nie rozumiem co wszyscy mają do rysowania mangi? Ja mam obecnie 13 lat i lubię rysować zarówno mangę jak i krajobrazy, portrety, zwierzęta itp…Jeśli się lubi rysować mangę to w czym problem? (bo ja go jakoś nie widzę) Jest wielu ludzi którzy lubią rysować mangę. Osoba która myśli że ludzie rysujący mangę nic innego rysować nie potrafią to są w błędzie, bo czasami takie osoby mają więcej talentu niż nie jeden ”artysta”

:)

Chait.

15.01.2016 / 14:07

Super artykuł. Bardzo z sensem, bardzo dobrze napisane, dzięki – bo to pierwsza rzecz, która na prawdę mi pomogła :) .

Gość

08.02.2016 / 10:09

Przeczytałem dopiero pierwszą część tego wszystkiego i nie wiem czy chcę czytać dalej.
1. Nienawidzę wrzucania wszystkich do jednego wora i uogólniania. Nie wszyscy w wieku gimnazjalnym to “gimbusy” i dzieci ulicy, które piszą rzeczy w stylu “Elo elo XDDDD JP na 100pro”.
2. Mangaką raczej się w Polsce nie zostanie, możesz naśladować styl mangowy, ale Twój komiks nie będzie mangą. Poza tym nie rozumiem problemu jaki wszyscy mają z mangą i anime. Nie jestem psychofanem tego typu rzeczy, ale boli mnie stereotypowe patrzenie na to i często (nie wiem jak w Twoim przypadku) ocenianie bez zobaczenia jak to rzeczywiście wygląda. No co innego jak komuś nie podoba się po prostu kreska.

Już na koniec chciałem dodać, że NIE POLECAM kupowania nawet dla osób początkujących WACOM BAMBOO. Więcej wkurzania się na sprzęt niż samej zabawy. Naprawdę lepiej kupić droższy tablet (nie mówię, że od razu profesjonalny za 7000, bo sam nie jestem na tyle bogaty), który będzie sprawnie działał i będzie się przyjemnie korzystało.

Dziękuję.

arko

27.03.2016 / 01:48

Przyznam, że troche ten artykuł podłamał mój zapał do ciężkiej pracy zwiazanej z rozwojme w tej branży i poświęcaniem dużej ilości czasu.

a szczegolnie ten tekst: “By dojść do kwot zapewniających godziwe życie potrzeba lat i zleceń z określonych źródeł.”

I jak tu sie nie podłamać, kiedy czytasz taki tekst i masz świadomość, ile czasu i wysiłku w to włożyłeś, a moze sie okazać, że zmarwałeś sobie życie.

parrapet

05.04.2016 / 18:38

Świetny artykuł. Mimo odrobinkę “stetryczałego” wybrzmienia zachęcający do lektury całości. Polecam i uszanowanko :)

MaG

05.07.2016 / 03:17

Podoba mi sie Twoj artykul jest niezwykle wciagajacy i poniekad motywujacy. Pozdrawiam

Adam

11.02.2017 / 10:26

Witaj. po pierwsze gratulacje tekstu zarówno ze względu na treść, jak i styl. Sam skrobię stronę w innym temacie i miło zobaczyć profesjonalizm łączony z dowcipem. Po drugie jako laik stwierdzam, że widzimy w sumie tylko tych wybranych, którym się udało, więc wygląda to dużo łatwiej niż faktycznie jest. Zawsze imponowały mi czyjeś zdolności artystyczne, które stanowiły połączenie fachu w rękach i własnej inwencji. Pracując na co dzień w branży klinicznej rzadko mam z tym do czynienia. Dlatego tez postanowiłem wreszcie spróbować swoich zdolności (żadnych chwilowo) na innym polu. Niestety mam kilkanaście/dziesiąt lat braku praktyki, ale może za jakiś czas nadrobię.
Teraz pytanie. Tekst w sumie jest skierowany dla osoby młodej. A co z nami, staruszkami? Jak osoba już z jakimś dorobkiem życiowym powinna stawiać pierwsze kroki w tym temacie? Pozdrawiam serdecznie.

Bugno

06.05.2017 / 18:23

Ciekawy artykuł dający nowe, świeże spojrzenie ;) dzięki

maxxkoxx

12.08.2017 / 23:47

ku*wa gdzie lajk !! @9rafik

- Dodaj komentarz -

/ wymagany /
/ wymagany, nie będzie publikowany /