MFKiG 2010 w Łodzi

MFKiG 2010 w Łodzi

Wpadłem tylko pochwalić się, że na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu (i Gier) w Łodzi otrzymaliśmy z Bartkiem Sztyborem wyróżnienie w konkursie na krótką formę komiksową za komiks

Też nie wiem czemu.

Jak było?

Co do samej relacji z MFK, to tylko pokrótce, bo inni na pewno napiszą o tym i więcej i dokładniej. Byłem tam raczej dla ludzi i otoczki imprezy, niż dla samych atrakcji przygotowanych przez organizatorów.

Na festiwal komiksu do Łódzkiego Domu Kultury jeżdżę regularnie od paru lat, ale pierwszy raz zdecydowałem się na pełny 3-dniowy pobyt. Mimo wstępnego planu oszczędzania się w piątek, zniszczyłem się na tyle mocno, że pół soboty musiałem odchorować, za co przepraszam niektóre osoby.

Impreza była przeprowadzona na wysokim poziomie, można tylko ponarzekać na program spotkań, który był wyjątkowo nieatrakcyjny w tym roku (zaznaczając wyraźnie, że to moja subiektywna opinia). Był na tyle jakiś ‘komiksologiczno/niewyluzowany’, że ludzie  z czystej ciekawości zahaczali o imprezy towarzyszące – gier komputerowych, Star Wars Zone i Manga Corner. Ja osobiście wybrałem się jedynie na panel wydawców komiksowych. W skrócie telegraficznym, tematem przewodnim była prawdopodobna śmierć rynku komiksowego w Polsce. Bo Empik wypiął dupę na czytelników no i VAT podniosą ci z ministerstwa. Smutno jakoś było.

Cieszy za to obecność dużej ilości dzieciaków na festiwalu i widać było, że ludzie całymi rodzinami dobrze się bawili. Dużo stoisk na giełdzie, dużo komiksów i rzeczy związanych z komiksem (Copic, Wacom, Pentel itp) i w końcu dużo znajomych twarzy z całej Polski. Zawsze miło pokręcić się po takiej imprezie.

Wieczorna gala wręczenia nagród przyprowadzona w bardzo widowiskowej jak na światek komiksowy formie. Reflektory, wielka hala, dym za sceną, zagraniczni goście, szybki tłumacz pol-ang. Tylko ekstra-fajny hiphopowy pan beat-boxer (tak to się nazywa?), sprawiał żałosne wrażenie i był całkowicie niedopasowany do typu imprezy (a to już nie tylko moje zdanie).

Wyczytano nas z Bartkiem przy wyróżnieniach. Bartek oczywiście zrobił sztyboriadę (czekamy na relacje na YT) grając przed liczną widownią poezję z użyciem fletni pana. Ninjatune zapowiada już premierę albumu (okładka już ponoć jest) z bonusowymi aranżacjami i featuringami znanych polskich flecistów pana i nie tylko pana i nie tylko flecistów i nie tylko polskich. Jakiś tablet dostałem, mazaki i coś tam do pisania po ciuchach i ładny żółty dyplom.

Więcej relacji na plasterlodzki.pl.

W niedzielę po śniadanku jeszcze wpadłem na warsztaty rysunkowe z Mawilem. Zabawa w rysowanie 1 kadru w ciągu 2 minut z jakimiś wytycznymi – skromnie, szybko a ile frajdy. Efekty wypocin musiał odczytać ktoś inny. Puenta warsztatów – “narysowałeś komiks? Pokaż go mamie – jak mama zrozumie, to każdy zrozumie.” Mój wypocin wisi gdzieś na ścianie w ŁDK-u, taki z kurczakami, plażą i gitarą. Pobawiłbym się chętnie w takie rzeczy częściej. Nostalgia za czasami plastyki w szkole.

Kończąc

Suma sumarum impreza udana. Opić się opiłem, wygrać coś wygrałem, zjeść zjadłem, ludzi spotkać spotkałem, porysować porysowałem – misja wykonana. Czekamy teraz do wiosny i co pokaże Komiksowa Warszawa.

Zdjęć nie mam, bo inni robili. Jak wrzucą, to dam linki, będzie wtedy lepszy obraz na to co się działo.

PS.

Pozdrawiam pana z wąsem z recepcji hostelu Syrena (i jego sweter). O taki był:

- Komentarze -

martyn

03.10.2010 / 20:52

pan z Syreny idealnie odwzorowany! trzeba było jeszcze dać dymek z tekstem po angielsku, bo np. do mnie się tylko po angielsku zwracał, nie wiedzieć czemu. : (

dzięks za miło spędzony czas!

Ystad

04.10.2010 / 06:07

Pan z Syreny strasznie nas nie polubił jak we trzech poszlismy odstawić tam arcza.

Mefisto

04.10.2010 / 07:14

Powyższego pana spotkałem już drugi raz i musicie wiedzieć, że jak się mówi, że to wasz kolejny pobyt w Syrenie to jest miło, sympatycznie i bez jakiejś kaucji, która podobno w tym roku jest :)

I to nawet jak się wchodzi tuż po “Obstawie Arcza” :)))

W przyszłym roku trzeba mu sprezentować ten rysuneczek!

titos2k

04.10.2010 / 07:28

e bo jeszcze się obrazi :- )

agt

04.10.2010 / 09:08

ależ ależ. nie masz za co przepraszać, na bieżąco pokutowałeś za winy, nie miałabym serca…

‘nie piję do końca życia’.

a wiesz, że zaraz potem musiałam reanimować staruszkę, która rozcięła sobie nos? pogotowie, świat na głowie, tego typu historie. ech, całe życie z kalekami ;)

agt

05.10.2010 / 13:46

http://www.halolodz.pl/wiadomosci/artykul,3083,1,1.html

wymienieni jako pierwsi. gratz.

myszysz

13.10.2010 / 15:40

jak to jest dostać żółty dyplom?

titos2k ***

13.10.2010 / 22:18

niemal tak samo jak pomarańczowy, ale troszeczkę lepiej.

- Dodaj komentarz -

/ wymagany /
/ wymagany, nie będzie publikowany /