Nie wierzę w procenty

Nie wierzę w procenty

Jakoś z dniem zadusznym cały światek komiksowy dostał (niemal) jednakową wiadomość mailową. Nie był to bynajmniej zew zmarłych dusz o nawrócenie się z próżności i bezsensu brnięcia w komiks. Wręcz przeciwnie.

Ktoś bowiem wpadł na cudowny, nowatorski i genialny (jak zwykle) biznes – komiksy na iPhony <miejsce na twoje ziewnięcie>

O ile wcześniejsze maile były jakieś mało składne i zawierały zwroty:  “Forma darmowa polega na tym, że klient ostateczny nie płaci za produkt i Pan nie dostaje za to żadnych pieniędzy.” (:D). O tyle później chyba ktoś się zreflektował, że to strzał z haubicy w stopę i w zamian pojawiło się magiczne 25% ze sprzedaży.

Tantiema. No właśnie – czy tantiema ma sens?

Prosta kalkulacja

Zróbmy prostą matematykę. Powiedzmy, że np. Jasio rysuje paski komiksowe po 200zł za jeden. Powiedzmy, że jest z Radomia, siedzi rodzicom na garnuszku i taka stawka go satysfakcjonuje. Dostaje tego maila i wchodzi w ten biznes w ciemno. Ameryka puka do jego radomskich drzwi. Oczarowuje go słowo iPhone, bo zawsze o jednym marzył i nie zastanawia się długo tylko sięga po ołówek i cienkopis.

Hola Jasiu. Chwileczkę – Jasiu czy wiesz jakie stawki ma Apple za pojedyncze App-y? Co by nie wystawili Steve Jobs zabiera 30% utargu. Ma prawo – to jego maszynki.

Tobie zostaje 25% z tego co zostało. Czyli, gdy Twój pasek jest za dolara Jasiu, dostaniesz 17 centów. Jasiek teraz policz chłopie ile ludzi musi pobrać Ci ten pasek, żebyś zarobił 200zł, czyli 69 dolarów.

Dokładnie 407 ludzi.

Biorąc pod uwagę fakt, że Amerykanie za tego dolca mają dostęp do gigantycznych pokładów komiksów Marvela, DC i innych swoich wydawców, możemy chyba zawęzić się na rynek Polski tylko (plus jakaś hipsteriada gotowa poznawać niszowe produkty dla lansu i wsparcia biednych rynków wschodnioeuropejskich.)

407 czytelników komiksów z iPhonami w Polsce. Jasiu puknij się w czoło.

Olej sprawę. Tantiemy mają sens jako dodatkowy zarobek poza opłatą właściwą, albo przy sensownych i pewnych ilościach sprzedaży. Tantiema ma sens, gdy znasz nakład swojego dzieła i oszacowanie jak to się będzie sprzedawać.  Albo gdy jesteś takim Demem i rysujesz rzeczy w 5 minut, które ludzie łykają i są gotowi przyjechać po nie nawet ze Szczecina do Łodzi (prawdziwa historia).

Jedyny plusem w zarabianiu na procentach jest element odcinania kuponów – czyli raz zrobisz, i przez lata będziesz skrobał rzepę. Grosz do grosza i będzie kokosza. Być może po roku nawet osiągniesz status 407 ściągnięć. Ale czy dostawanie powiedzmy 2zł co miesiąc nie jest zabawne?  Nie ukrywajmy – lepiej dostać swoje i mieć, niż czekać latami.

Tak wracam teraz myślami w przeszłość, gdy debiutował na naszym rynku operator z fioletowo białym glutem w logosie. Stworzyli oni jakiś super-mega młodzieżowy fajny portal dla klientów, w którym postanowili dawać komiksy na komórki – koszt bodajże 1zł za pasek. 10% ze sprzedaży dla autora.

Przez rok dostawałem na skrzynkę comiesięczne raporty zysku: 10gr, 20gr, 10gr, 0gr i tak dalej (aż pewnej nocy ucichły). Łącznie może z 2zł.

To jest rysowanie, a nie składanie długopisów. Wymaga, cholera, talentu trochę.

Reasumując

Co daje do myślenia? To, że w momencie jak się decydujesz na współprace, firma która Ci to oferuje nie opisuje Ci w jaki sposób będzie Twoje dzieło promowane, publikowane i dostępne. A jeśli to robi, to w mega pozytywnych barwach. Potem się okazuje, że jesteś na osiemnastej podstronie szesnastego działu i ludzie nie ściągają Twojego komiksu, bo po prostu nawet nie wiedzą, że istnieje.

Firma za to ma ciekawy content w sklepie/witrynie i jakby co prawa marketingowe do Twojej pracy.

“Zachłanna jest ta gwiazda. Liczy się wciąż niepewność.”

Moja rada nie jest taka, by unikać tantiemów – tylko dokładnie je kalkulować. Bo to wszystko fajnie wygląda i brzmi na początku, a potem jest tylko wyrzut sumienia, że się zmarnowało czas, umiejętności i trochę godności jako twórca.

Uważaj na cwaniaka.

- Komentarze -

sambor

01.11.2010 / 23:38

amen

martyn

02.11.2010 / 10:54

plus dla tych państwa, bo tym razem po mojej ostrej odpowiedzi nie zostałam pozwana. jupi.

magic

02.11.2010 / 12:16

Na szczescie sa ludzie ktorzy uprzejmie ostrzegaja ;D

asu

02.11.2010 / 12:42

Ja kiedyś myślałem, że tantiemy, to takie kokardki, które przypinają na balu, albo na konkursie na najlepszą świnię na jarmarku.

asu

02.11.2010 / 12:50

ps: Ja tego mejla to w ogóle nie dostałem. Czuję się niedoceniony.

asu

02.11.2010 / 22:00

Sobie przypomniałem. Te kokardy to kotyliony.

sambor

03.11.2010 / 11:05

I szarfy. Szarfy jeszcze były.

titos2k ***

03.11.2010 / 17:04

szarfy to na wuefie były

Zychu

04.11.2010 / 10:40

świnto prawda panocku

QS

09.11.2010 / 10:06

Ja się kontaktowałem z tą firmą i sprawa wygląda tak, że oni nie wymagają tworzenia nowych komiksów tylko dla siebie – wręcz przeciwnie. Nie roszczą sobie żadnych praw autorskich, nie ograniczają publikacji w innych miejscach i bardzo chętnie wydadzą to, co już macie narysowane. Wiec wygląda to tak, że jak już dostałeś te 200zł za pasek, to jeszcze możesz na tym trochę zarobić publikując na iPhone.

ThunderBull

09.11.2010 / 10:46

Na całym świecie jest około 290 milionów samych iPonow. Firma Apple do tej pory sprzedała około 4 miliardy aplikacj na iPhona (w 4 lata), z czego okolo 22% to e-booki (okolo 880 mln szt.), więc jest to gigatyczna różnica w porównaniu do jakichkolwiek polskich prób naśladowania pomysłu Appla. Dla nas jest to zrozumiałe, że w Polsce, gdzie operatorzy mają po 1 milion klientów, sprzedaż jest żadna. A poza tym komiks w przyszłości ukaże sią również w wersj na Androida. Każdego dnia telefonów z Androidem jest sprzedawanych okolo 150 tys., wiec dostęp do rynku, który liczy około 350 milionów użytkownikow, jest wart ryzyka dla każdego. Firma ThunderBull pomoże każdemu artyście wejść na ten globalny rynek niezależnie od tego, czy tworzy komiksy, książki, filmy, gry, performesy, czy jestes malarzem szkicownikiem i chciałbys się pokazać światu.

- Dodaj komentarz -

/ wymagany /
/ wymagany, nie będzie publikowany /