Projekt: Cintiq dla ubogich [Zawieszony]

Projekt: Cintiq dla ubogich [Zawieszony]

Wacom Cintiq - marzenie każdego rysownika. Super-duper narzędzie do rysowania, eliminujące nienaturalną rozbieżność koordynacji ręka-oko charakterystyczną dla zwykłych tabletów graficznych. No właśnie - marzenie. Cenowo produkt kierowany raczej do projektantów, wysokiej klasy designerów, a nie dla biedoty rysunkowej takiej jak my.

Uwaga: W artykule może się pojawić dawka bełkotu elektroniczno-informatycznego, który dla nierozumiejących będzie niezrozumiały, a dla rozumiejących: debilny i błędny. Wiąże się to z faktem, że z elektroniki miałem tróję (“Pan nie jest w stanie się tego nauczyć” – dr. Wiraszka) i oglądałem za dużo programów na Discovery myśląc, że to mądre rzeczy. Z góry przepraszam.

Wacom Cintiq – marzenie każdego rysownika. Super-duper narzędzie do rysowania, eliminujące nienaturalną rozbieżność koordynacji ręka-oko charakterystyczną dla zwykłych tabletów graficznych.

No właśnie – marzenie. Cenowo produkt kierowany raczej do projektantów, wysokiej klasy designerów, a nie dla biedoty rysunkowej takiej jak my. Typowy polski luksus do wzięcia ‘na firmę’. A co jeśli się firmy nie ma? Inwestowanie 9 tysięcy złotych w takie urządzenie to wg. mnie przesada. Ten leciwy już sprzęt nie jest warty tej ceny, a Wacom jedzie na monopolu w branży.

Ktoś musiał wziąć sprawę w swoje biedackie ręce!

W poszukiwaniu alternatyw

Naturalnie pierwszym miejscem gdzie natknąłem się na podróbę Cintiqa były Chiny.

Szukając podróbek dowiedziałem się trochę o sprowadzaniu rzeczy z tego kraju. Od tego jak urządzenia różnią się wyglądem od tych zamieszczonych na zdjęciu i co grozi człowiekowi, gdy celnik postanowi zajrzeć do przesyłki i dostrzeże jakąkolwiek formę podrobienia oryginału.

Więc, gwoli doinformowania: grozi zazwyczaj solidna 5 cyfrowa suma kary i nakaz przeprosin w dużej gazecie (znowu 5 cyfr), lub ugoda i zwrot kosztów procesu i komisyjne zniszczenie sprzętu. (taniej ale i tak boleśnie).

Strach jest.

Wracając do podróby: sprzęt produkowany był w Szanghaju, ciężko powiedzieć czy nadawałby się na tablet graficzny, parametry nacisku/czułości nie odbiegają od wacomowych, co dziwne użyta jest technologia bezbateryjna (indukcja) – domena Wacoma (patent?). Rozdzielczość nieco mniejsza i rozmieszczenie guzików bardziej toporne. Almost legit.

Chińczycy oferowali dostawę UPS lub DHL w 2-3 dni. Wysłałem więc maila do UPS z pytaniem czy sprowadzenie tego sprzętu będzie się wiązało z opłatą celną lub komplikacją jakąś na granicy UE. Bez odpowiedzi. A szkoda.

Widziałem tylko, że jakiś Norweg zamówił parę dni wcześniej po 1 egzemplarzu tych tabletów. Ale w Norwegii prawa unijne nie obowiązują. Ciekawe czy jeszcze facet żyje?

Amerykańskie technologie

Szukając filmów na Youtube z chińską podróba Cintiqa trafiłem na dużo ciekawszy temat: Home-made tablety graficzne z ekranami LCD.

Nie sądziłem, że to w sumie możliwe. Ludzie otwierali bebechy Intuosów, wycinali kawałki obudowy, wkładali w nie monitor i wszystko działało. I jest tego dużo. Domeną ich działań było nazywanie tabletów na wzór <coś tam>-iq. Lunatiq, J-tiq, Kintiq i tak dalej, każdy miał swojego i jedynego w rodzaju. Godne podziwu. Biedak-brofist.

Ale rozbebeszanie elektronicznych sprzętów to temat dla ludzi nie bojących się lutowania i grzebania w elektronice. Jako człowiek, który ‘jakiekolwiek urządzenie rozkręcił, to już go nie złożył’ nie mogłem sobie pozwolić na inwestowanie pieniędzy w takie zabawy. Szukałem dalej innych rozwiązań.

W końcu trafiłem na stronę amerykańskich spryciarzy

To jest to! Upgrade Intuosa4 do tabletu z ekranem, bez ingerencji w strukturę (i tym samym gwarancję) samego tabletu. Bomba!

Ale czy to na serio? Ciężko mi było uwierzyć, że na powierzchni tabletu można położyć coś o grubości matrycy + pleksi i normalnie na tym rysować.

Tomasz Niedowiarek

Nie lubię konwencjonalnych tabletów. Nie lubię do tego stopnia, że nawet jak kupiłem od znajomego jeden z lepszych tabletów na rynku – Intuos4L – nie mogłem się do niego przekonać. Nadal myszką wykonywałem wszystko sprawniej i lepiej. Oddałem go (nie za free : P ) mojej rysującej dziewczynie, większy przez to był z niego pożytek. I w sumie dobrze się złożyło, że tablet został w rodzinie.

Przypadkowo mieliśmy w biurze jakąś uszkodzoną matrycę do laptopa … więc pozostało przetestować opcję Intuos + matryca (i może coś na tym).

Podłączyłem tablet, położyłem na nim zdechłą matrycę i… o dziwo, nadal dało się rysować.

Nie spodziewałem się że ‘wacomowa indukcja’ przechodzi przez elementy matrycy (nie przejdzie przez elementy foliowe i blaszane) i nawet przez gruby zeszyt położony na niej. Razem dobre 1.2-.1.5 centymetra nad powierzchnią Intuosa. Nadal dobrze czyta położenie i nacisk piórka. Brawo Wacom! Pentagram, by zapewne wymiękł przy pierwszym milimetrze.

Zakupy

Zielonkawe światło do zainwestowania kilku złotych się zapaliło. U Amerykanów można było wyczytać, że idealnie pasująca matryca pod Intuos4L to 15,4 cala, format 16:10. Oni używali matryc LG Phillips 1440×900 pikseli, montowanych np w starych Macbookach. Ważne by matryca była Glossy a nie Matte i miała jak najmniej blachy nad świetlówką.

Ja trochę bardziej zaszalałem i znalazłem coś 15,4 w rozdzielczości FullHD – 1920x1200px. Z doświadczenia wiem, że im większe pole Photoshopa tym lepiej. Matryca zamówiona w Krakowie – koszt z dostawą 405 zł.

Tutaj tylko wspomnę, że krakowska firma poleciała sobie w przysłowiowego chuja, sprzedając mi montowaną już gdzieś matrycę jako NEW (widać ślady użycia i montażu i świeciła jakoś nierówno). Negatyw na Allegro poszedł jak nic. Ale do testów się nada, bo działa.

Panel LCD do uruchomienia wymaga zestawu kontrolerów – tego niestety w Polsce i żadnym innym kraju niż Chiny się nie dostanie. Kompletny zestaw to kontroler, inwerter, kontrolka z przyciskami i potrzebne kable. Do tego zasilacz. Ważne by kontroler i inwerter były dopasowane do modelu matrycy, żeby uniknąć niespodzianki z niewyświetleniem obrazu etc. Dlatego można było pogadać z chińską firmą do czego to się chce i oni dopasowali wszystko do matrycy. (Best regards, Daisy)

Całość koszt 39$ czyli ok. 120zł (darmowa dostawa z Chin – nie wiem jak oni to robią : 0) + Czekanie ok. 30 dni na paczkę.
Doszło w ciągu 2 tygodni.

Zasilacz zdobyłem za 60zł na Warszawskiej Giełdzie Elektronicznej. Musiał mieć konkretne parametry dla danego inwertera i matrycy.

Pierwsze koty za płoty

Zatem skoro zebrałem ważniejsze podzespoły to złożyłem je do kupy.
Pierwsza reakcja: Wow, to działa!

Druga reakcja: Hmmm.. tablet działa, ale nie na całej powierzchni…

Związane jest to z budową samej matrycy – należy pozbyć się z jej tyłu wszystkiego co może zakłócać działanie piórka. Zwłaszcza – odgiąć taśmę z podzespołami. Tak – tę z czerwonym napisem DO NOT TOUCH.

Zatem odgiąłem co mogłem, i wyciąłem zbędne plastiki i naklejki z tyłu matrycy. Metal osłaniający świetlówkę na razie zostawiłem w spokoju (sygnał piórka przez niego jako tako przechodził, choć Amerykańcy mówili, by go wyciąć, bo może zakłócać pole) – boję się uszkodzić delikatną, cienką jak włos lampę podświetlającą.

Kolejne próby rysowania…

Jak widać, tablet ma problemy przy brzegach – u góry siedzi elektronika, a na dole siedzi świetlówka. Wszystko ma trochę za dużo metalu na sobie…
Poza tym tablet działa w miarę ok, ale tylko przy pierwszych 30 minutach korzystania. Później zaczyna mieć dziwne opóźnienia w rozpoczęciu rysowania (moment, gdy piórko określa swoje współrzędne startowe). Denerwujące : /

Z początku myślałem, że dzieje się to w pobliżu inwertera. Napięcie przez niego płynące może generowało jakieś pole magnetyczne psujące mi zabawę (piórko drga lub przerywa). Myślałem, że może to być też wywołane ciepłem jakie generuje świetlówka – ale miałem dużą nadzieję, że to nie to (wszak Amerykany przyklejali prawie te matryce do tabletów nie patrząc na chłodzenie całości).

Po godzinach rozmyślań i owijania inwertera w folie antystatyczne, doszedłem do wniosku, że winowajcą zakłóceń była gówniana pleksi, którą położyłem na ekran. Za gruba i elektryzująca się. 6mm to zdecydowanie za dużo! Trzeba będzie kupić jakąś cieniutką. A najlepiej nie pleksi tylko coś mniej zbierającego ładunki i kurz…

Uff..

Póki co, to tyle co udało mi się wykonać. Dalsze postępy w projekcie wrzucę w części drugiej, mam nadzieję, że do tego czasu nie zniszczę żadnej części :)

Jaki plan?

Na teraz:

Czas wybrać się znowu na giełdę poszukać dłuższego kabelka do inwertera i oddalić go jak najbardziej od tabletu. Pobawić się też kalibracją monitora. Tablet i monitor nie są idealnie zgrane co do szerokości. Ponadto trzeba będzie dodać spady przy brzegach, bo odchodzą tu jakieś zakłócenia, a Photoshop ma najważniejsze funkcje cudownie umieszczone zaraz przy brzegach ekranu. Spróbować bardziej rozebrać z blachy matrycę – trudna sprawa, ale niestety konieczna.

Przydałoby się też poszukać programów umożliwiających zapisywanie ustawień monitora jako jakiś profil, by nie musieć za każdym razem konfigurować.

Ogólnie:

Plan jest taki, by tylko po zakończonych pozytywnie testach zacząć projektować obudowę z pleksi. Obudowę na tyle sprytną, by umożliwiała wsuwanie i wysuwanie Intuosa i montaż statywu VESA. Biorąc pod uwagę fakt, że kompletnie się nie znam na projektowaniu użytkowym, może być ciekawie :)

- Komentarze -

Tomek Buszewski

24.11.2011 / 20:02

Naturalnie tl;dr, ale tak, zamawiając UPS mogą Ci dowalić cło. Mnie za sticka z Chin właśnie przyłożyli jakoś 170zł.

trójkowy student

24.11.2011 / 20:47

WiraSZka! WiraSZka! Wiem, bo o moją tróję walczyłem u niej 2 lata… ;p

titos2k ***

24.11.2011 / 22:33

fakt! – poprawiłem :D

Realista

25.11.2011 / 10:25

Bądźmy szczerzy. Przeróbka jest sztuką dla sztuki, bo koszt wykonania takiego tabletu jest z tego co widzę kilkaset złotych tańsza od gotowego produktu ( cintiq 12wx ). Sumując…1750 intuos 4 (A4) bo jest to odpowiednik mniej więcej wielkości obrazu w cintiqu. 400zł za matryce… do części, inwertery, kable, testy, dojazdy, szukanie odpowiednich elementów. Myślę że to kolejne 400zł na bank jak nie więcej ( choć tutaj mogę sie mylić ). Więc jest to koszt ok 2,5 tys zł. Cintiqa 12wx kupujesz za ok 3200zł – wiem, że w sklepach chodzą nawet po 4tys, a w Vobisie za 5tys zł, jednak w normalnych cenach można ostro stargować płacąc gotówką ).
Czy 700zł to taki wielki pieniądz, żeby mieć ładny sprzęt bez wystających kabli…nie cudowany i z gwarancją…to pytanie zostawiam panu majsterkowiczowi :)

Czy to cintiq dla ubogich…nie sądzę…

titos2k ***

25.11.2011 / 12:07

ale 12 cali a 15 cali to 3 cale róznicy!

Realista

25.11.2011 / 13:14

Jasne, różnica jest. Tylko podobnie jak na tablecie zwykłym tak i na cintiqu, malujesz głównie po środku ekranu i też nie na dużym oddaleniu tylko na większym zbliżeniu by kreska była precyzyjniejsza i bez szarpnięć ( zwłaszcza przy takich rysunkach jakie tworzysz – inaczej jest przy grafikach gdzie rysuje się długimi pociągnięciami pędzla itd. ). Na pewno plusem jest to że przy 15 calach możesz mieć całego PSa na jednym ekranie..akurat te 3 cale różnicy są dobre do powsadzania narzędzi i buttonów. Ale jak pisze…kosztowo trochę sztuka dla sztuki, ale mimo wszystko będę śledził. Niech działa :), bo malowanie na ekranie to coś pięknego :)

titos2k ***

25.11.2011 / 13:22

Właśnie, zmierzenie się z problemem jest ciekawe samo w sobie ; )
No i idea Nieingerującego-w-Gwarancję-Upgrade’owania-Intuosa dla kogoś kto już Intuosa posiada musi być kusząca.

Oleksander

29.11.2011 / 21:28

Wszedłem tylko po to żeby napisać: “Sto lat! I wszystkiego najlepszego!”

camro

14.12.2011 / 15:00

Najważniejsza w tablecie LCD wydaje się nie wielkość matrycy a rozdzielczość i tu od tego zacząć się powinno. Przeróbka owszem ciekawa ale i nie tania, chcąc zaoszczędzić wydajesz nie tylko $ ale i swój cenny czas, który mógłbyś poświęcić na wykonywanie jakiś tam projektów.
Ja sam dla siebie zakupiłem za hm… przysłowiowe “grosze” czyli 600zł tablecik LCD Motion FL1600, co ciekawe posiada technologię bezbateryjnego piórka i wykrywanie siły nacisku piórka (łooo) A co najlepsze… odległość na jaką możesz oddalić piórko i tablet dalej będzie je wykrywał to uwaga!!! 1,5cm ; )
Rysuje się na nim wygodnie tylko przeszkadza już dość przestarzała rozdzielczość bo 1024×768 (Pamiętajmy że rok produkcji to 2005 rok).
Ale nie załamujmy tu łapek, toć istnieją nowsze modele, o większej rozdzielczości i lepszych podzespołach również w dość przystępnych cenach (mówię o używkach) ale większości ludziom na słowo “używka” przechodzi dreszcz po całym ciele po ostatnie neurony w mózgu i stwierdzają “daj spokój”… to ja trafiłem na tak zadbany model że niektórzy mogą się powstydzić wyglądu swoich nowych miesięcznych komórek ; )

Myślę że mógłbyś sprawdzić tego motiona (tylko zainstaluj sterowniki ze strony wacom pod tablet PC) a będziesz szaleć jak oszalały czy to pod łóżkiem, na komodzie czy też siedząc na staropolskim tronie (wc).
Ps. Tablecik posiada również przyciski funkcyjne z boku do których możesz przypisać xxx funkcji a na samej baterii działa mi jakieś 2h ^^

Pozdrawiam!

Qba

30.01.2012 / 09:02

Na rysownik.com piszesz “Nie używam tabletu.”

titos2k ***

30.01.2012 / 17:15

Tak, żadna praca na portfolio nie powstała na tablecie, ciągle niekomfortowo się pracuje na tym sprzęcie.

- Dodaj komentarz -

/ wymagany /
/ wymagany, nie będzie publikowany /