RIP Artserwis.pl

RIP Artserwis.pl

Może młodsi nie pamiętają tego serwisu, ale co by nie było, znalazłem w nim pierwsze zlecenie zarobkowe, więc sentyment pozostał. Warto wspomnieć nieboszczyka.

O poranku dostałem maila o treści:

Drodzy Członkowie Społeczności Artserwis.pl, Portal Artserwis.pl powstał w lutym 2003 roku i obecnie jest największym portalem integrującym twórców i biznes w Polsce. Chcąc uniknąć natłoku rozwijanych reklam, banerów konkurujących z Waszymi pracami i zapewnić Wam jak najwyższą jakość świadczonych usług, od 2013 roku wprowadzamy niewielką roczną opłatę członkowską wysokości 9,90 zł/rok dla wszystkich zarejestrowanych twórców. Opłata członkowska Opłatę za 2013 rok prosimy uiścić w terminie do 31.12.2012 na konto: Tytuł wpłaty: Artserwis składka członkowska 2013/numer portfolio. Wysokość składki rocznej: 9,90 zł Członkowie, którzy nie opłacą składki w terminie będą wykluczeni ze wszystkich kampanii promujących twórców oraz utracą dostęp do usług serwisu. Planowane zmiany w roku 2013. Obecnie trwają prace nad nowymi narzędziami, które zwiększą funkcjonalność portalu dla wszystkich jego użytkowników. Zmianie ulegnie szata graficzna i funkcjonalność. Zmiany będą skierowane przede wszystkim do tych odbiorców, którzy poszukują twórców – czyli zleceniodawców, pracodawców i przedstawicieli biznesu. Wychodzimy z złożenia, że im wiecej przyciągniemy zleceniodawców zainteresowanych tematyką serwisu, tym więcej pracy dla twórców. W 2013 roku artserwis.pl zostanie również udostępniony w wersji angielskiej dla firm i agencji reklamowych zza granicy. Planowane jest również wydanie katalogu prac artserwis.pl oraz utworzenie bazy i katalogu „stock-photo” oraz katalogu licencyjnego umożliwiającego sprzedaż prac i udzielanie licencji. Artserwis jest społecznością tworzoną przez twórców dla twórców. Nieustannie monitorujemy dla Was rynek konkursów i przetargów oraz wydarzeń artstycznych. Prowadzimy wszechstronne działania promocyjne mające na celu przybliżenie Was – twórców potencjalnym zleceniodawcom i pracodawcom, a także promujemy Wasze portfolia wśród przedstawicieli biznesu. Serdecznie pozdrawiamy, Artserwis.pl

Chyba możemy śmiało stwierdzić, że ten jedna ze starszych galerii internetowych umrze definitywnie.

Co to był Artserwis i czemu w ogóle warto go wspominać?

Artserwis powstał dawno temu, ale w podobnym okresie co Digart.pl. Pełnił podobne funkcje – miał prezentować prace twórców i pomagać im rozwijać się twórczo. Digart postawił na warianty społecznościowe, a Artserwis na biznesowe. Tak więc na Digarcie trudniej było znaleźć zlecenia, ale łatwiej kolegów po fachu i dobre rady. Na Artserwisie do dziś nie wiem dlaczego (musiał być jakiś efekt cudownego pozycjonowania) ale faktycznie zlecenia trafiały się dosłownie znikąd. To tak pokrótce.

Sekcja zwłok i zabity potencjał

Czas mijał a Digart ewoluował. A Artserwis w tym czasie jakby zamroził się. Strona praktycznie wygląda do dziś jak wyjęta z roku 2004 (ich favicon to ikona Internet Explorera 6 !!) Nawigacja toporna jak w czasach świetności portali Arena (pamiętacie? ten z Kayah Bregowicz) czy epulsa. Praktyczny brak interakcji między userami. Ciągłe limity powierzchni dyskowych – mimo że czasy się zmieniają i hostingi są coraz większe i coraz tańsze. Do dziś nie rozumiem jak można było zarżnąć portal o takim potencjale. Śmiało miał możliwości przeistoczenia się w coś w rodzaju polskiego Behance, gdzie pracodawcy mogliby kontaktować się z autorami grafik. Digart do dziś dzień nie oferuje w tym zakresie nic specjalnego. Nisza istnieje. Stąd też mowa o ‘fenomenie’, że pomimo archaicznego wyglądu i usability poziomu automobilu odpalanego na korbę, z usług Artserwis do dziś korzystają jeszcze zleceniodawcy. To takie fenomeny polskiego Internetu jak np. ludzie odnajdujący się w designach portali rodem z o2 (to temat na całe książki o zdolnościach adaptacyjnych Polaków do trudnych warunków). Nie zrozumiesz. Nie próbuj zrozumieć. Nie naśladuj. Skoro “największy portal integrujący twórców” nie potrafi znaleźć na przestrzeni 9 lat webdesignera, który przebudowałby ich serwis, to o czym mowa? (Na dobrą sprawę przez 9 lat zwykły człowiek jest w stanie nauczyć się czegokolwiek i wykonać to w akceptowalnym zakresie -> mogli wyhodować jakiegoś studenta, małpę, cokolwiek). Teraz się biorą i jeszcze potrzebują na to 10zł od każdego usera – przymusowo. Auć.

Zbyt daleko idące pytania

Digart umiera, Artserwis zdycha..  Co się dzieje z polską ‘sztuką’ w Internecie? Nie od dziś wiadomo, że pieniądz nie idzie w parze ze sztuką, może problem tkwi w tym, że serwisy tego typu rozrośnięte do zbyt dużych rozmiarów tracą pomysł na siebie, wypalają się i generują straty związane z utrzymaniem? Digart jeszcze walczy pokazując cycki na głównej Onetu, choć aktywna część społeczności go opuszcza. A Artserwis wprowadza przymusowe opłaty członkowskie. W 2012 roku. Piano świeć nad jego duszą. PS. Śmieszny obrazek z fanpage’a Artserwis.

- Komentarze -

karola-j

22.11.2012 / 12:08

Artserwis kojarzę, ale nigdy nie miałam na nim konta. Z twoimi uwagami zgadzam się, ten serwis najwyraźniej zagapił się, stanął w pewnym momencie w miejscu i nie wykorzystał swojego potencjału. Może wprowadzenie opłat dla użytkowników jest znakiem, że dostrzegli potrzebę zmian. 10zł rocznie nie jest wielką sumą, ale mimo to może odstraszyć wiele osób. Pytanie, czy dobrze wykorzystają nowe źródło gotówki?

Michi

24.11.2012 / 21:14

Rolę Digarta jako portalu społecznościowego zastępuje chyba facebook jako ogólne medium społecznościowe, tak mi się wydaje. A czy fb pomaga w kontaktach i znajdowaniu się na wzajem zleceniodawcy i wykonawcy? Czy niezbędne do tego są konkretne portale?

Kamil

25.11.2012 / 13:25

Rzeczywiście Artserwis to dziwna kreatura. Trafiłem na nią kiedyś przez przypadek i się przestraszyłem, ale o dziwo stwierdziłem, że ciągle żyje. Dlaczego natomiast uważasz, że Digart zdycha? Mam na ten temat własną teorię, jednak jestem ciekaw opinii kogoś, kto dłużej obserwuje ten portal.

Kuba

01.12.2012 / 12:57

Ja przyznam się że też miałem parę zleceń właśnie z tego serwisu więc chyba to jakoś jednak działało pomimo wspomnianej toporności. Myślę że nie było tak duże konkurencji i dlatego to działało – teraz jest Golden-line, Facebook, LinkedIn i w cholerę mniejszych lub większych serwisów społecznościowych. Opłata to strzał w kolano, nie wiem czyj to był genialny pomysł ale chyba ktoś przesiedział parę lat w dziupli na Syberii.

goozik

15.01.2013 / 11:55

nie ma możliwości usunięcia konta zdalnie , trzeba coś wypełniać, wow. 2 ciągle nie skasowali mojego konta chociaż grozili palcem, a mi właśnie zależało na usunięciu go.
jest połowa stycznia a na portalu nie dokonano żadnych zmian, żal tych co zapłacili w ciemno.

dobre wałki się przenosi na strony jak Behance, Ilustrada.pl i Illustrate Yourself

Alinoe

24.02.2013 / 20:43

Grozili że zablokują konto a tu proszę … dziś mail o treści:
“Witaj,
Zgodnie z informacją z działu windykacji zanotowano na Twoim koncie zaległość za Składkę Członkowską Artserwis za 2013r.

Prosimy o uregulowanie zaległości w terminie 7 dni.

Składkę członkowską w wysokości 9,90zł za 2013 rok należy wpłacić na konto:

Mediacom Sp. z o.o.
51-252 Wrocław, ul. Jeziorowa 27
Bank: PKO BP
82 1020 5226 0000 6902 0411 0185

Tytuł wpłaty: Artserwis składka członkowska 2013.
Wysokość składki rocznej: 9,90 zł

W przypadku braku płatności we wskazanym terminie, będziemy zmuszeni zawiesić Twoje konto.

Mamy nadzieję, iż we wspólnej trosce o dobrze układajacą się współpracę i rozwój społecznośi artserwis.pl, uregulujesz istniejące przeterminowane należnosci i dołożysz wszelkich starań, aby płatnosci za coroczne składki członkowskie były regulowane w terminie.

Serdecznie pozdrawiamy,
Artserwis.pl”

Wygląda więc na to że nie dość że nie zablokowali automatycznie kont to teraz próbują straszyć windykacją….

titos2k ***

24.02.2013 / 22:47

Tak, też otrzymałem dziś tego maila. Bardzo niesmacznym językiem to napisane. Mam wrażenie że sporo osób może się nabrać na ten urzędowo-przymusowy ton.

- Dodaj komentarz -

/ wymagany /
/ wymagany, nie będzie publikowany /