10 reasons of illustrator's poverty

10 reasons of illustrator's poverty

Smutny wpis dziś. Ponarzekam sobie (bardzo to lubię) na temat tego dlaczego nigdy nie będzie mnie stać np. na własne mieszkanie, a mimo to robię to co robię i jestem na dodatek w to zaangażowany na tyle, że się 'wyzewnętrzniam' o tym na blogu.

Sorry, this entry is only available in Polish. Contact me if you want to read a translated post.

- Comments -

.C.Z.

21.08.2010 / 19:29

Świetny wpis, ale boli mnie, że już pojutrze poniedziałek.

asu

21.08.2010 / 20:05

uf… jak dobrze, że nie jestem grafikiem, ani rysownikiem.

Tomek Buszewski

21.08.2010 / 20:08

Tru co piszesz, ale narzekanie na klientów na blogu jest trochę chude (zwłaszcza teraz, po stu latach mielenia “ciężkiego życia grafika” przez miliard innych blogsów). Biorąc robotę frilansera zgadzasz się, że ludzie będą Cię traktowali jak rurkę do dymania (bo to raczej jest do przewidzenia). Jak Ci serio tak ciężko, wbij na jakieś układanie rzeczy na półkach, a rysuj po godzinach, w weekendy i święta ;]

Srsly gościu 8)

sambor

21.08.2010 / 22:03

Przepis na sukces.
Trzeba być jak Bruce Wayne.
W dzień do fabryki a w nocy napierdalać wszystko dla idei.
Tylko że Batman nie miał dziewczyny/żony/dziecka.
Ale miał Alfreda. A rysownik nie ma Alfreda. Tylko Freda.
Ale często ma dziewczynę/żonę/dziecko.
Batman to lapatocha.

Jarek Obważanek

21.08.2010 / 22:47

och nie! Titos dał nowy wpis na blogu – nie skończę tej cholernej wystawy!

A, jeszcze jedno: dlaczego w tle wszystkich grafik jest projekt jakiegoś domu?

titos2k ***

21.08.2010 / 22:50

Jest takie kazachskie przysłowie – Wrzuć sto razy projekt czegoś a się ziści.

klos

22.08.2010 / 05:44

1. Należy bezwzględnie podnieść ceny jeżeli chcesz, by ludzie cię szanowali. Dwie paczki krówek to za mało! Klienci tak naprawdę chcą płacić dużo, bo wydaje im się, że wtedy jest lepiej. Albo raczej: chcą usłyszeć wielką cenę, stargować się do średnio/wielkiej i mieć wrażenie, że zrobili świetny interes. Nie uszanują gościa, który robi tanio, bo sami często nie mają wystarczająco dużo wyczucia, żeby oceniać jego pracę tylko własnym gustem. Cena jest dla nich wyznacznikiem “półki” rysownika.

2. Obecnie rynek sztuki powolutku wychodzi z dużego kryzysu (związanego z kryzysem światowym). Mój znajomy, który 4 lata temu sprzedawał w NY obrazy po 40tys. $, od 3 lat nie sprzedał nic i teraz został tatuatorem. A więc na świecie też jest obecnie zapaść.

3. Mam wrażenie, że jeśli ktoś chce być głównie/tylko rysownikiem to może też spróbować sprzedawać oryginały (wliczając ekskluzywne numerowane-sygnowane wydruki).

martyn

22.08.2010 / 10:54

To ja wtrącę nutkę optymizmu:
Wczoraj odwiedziłam pierwszy raz od roku brata, który w Twoim wieku zarabiał marne 2 tysie i nie wiedział za bardzo, co dalej, gdzie dalej, co ze sobą, kurna, zrobić.
W ciągu tego roku przeprowadził się z wynajmowanej kawalerki do nowego mieszkania, w którym miałam zaszczyt wczoraj nocować. I kiedy weszłam do środka, to…

Wow. Dwa piętra, skórzany zestaw wypoczynkowy, wanna z hydromasażem, pełna lodówka, przyjemna muzyka w nowej wieży stereło, szczęśliwa żona u boku.

(okej, będą to spłacać 20 lat, ale ich uśmiechy są tego warte)

Kilkunastu lat w zawodzie nie siedzisz i mam ogromną nadzieję, że Cię jeszcze coś zaskoczy i wyjdziesz na swoje. Dżast kip dułin jor dżob.

titos2k ***

22.08.2010 / 11:28

hola, ale ten tekst nie jest w 100% o mnie.
ja mam co jeść. Ten tekst tylko obrazuje, że grafik/rysownik to zawód ciężki jak każdy inny :<

martyn

22.08.2010 / 11:42

Mi o pierwszy akapit chodziuo. : )

titos2k ***

22.08.2010 / 11:48

a toto to prawda. bo ja nigdy nie chce mieć długów. taką mam mentalność.

KRL

22.08.2010 / 15:59

martyna – 2 marne tysie? to faktycznie nic nie wiesz o biedzie. a ja nie będę pisał ile zarabia bibliotekarz, żeby martna nie dostała zawału.

martyn

22.08.2010 / 16:09

KRL, wyluzuj, pisałam to w odniesieniu do Tita, który zarabia dużo więcej. Sama pracowałam już za 6 stów miesięcznie i moje serducho ma się dobrze.

titos2k ***

22.08.2010 / 19:40

Ja zarabiam 2.5 tysia. “Dużo więcej” to trochę na wyrost

martyn

23.08.2010 / 09:03

mówiłam o dwóch tysiach brutto, ale koniec tematu już, bo zaczyna się licytacja. : )

Śledziu

24.08.2010 / 23:21

IMHO to jest wybór pomiędzy byciem biednym, acz szczęśliwym (bo robisz swoje-komiksy) a byciem biednym i nieszczęśliwym (bo robisz dla babilonu).

Dziękuję za uwagę. Dobranoc.

broadway

25.08.2010 / 15:28

Swieta racja. A zeby sie jeszcze bardziej zdolowac polecam ponizszy wpis, ktory umiescilem niemal dwa lata temu. Od tego czasu duzo sie u mnei zmienilo jelsi chodzi o sposob pracy, ale nic nie drgnelo w kwestii POLSKICH klientow. Najdobitniej swiadczy o tym komentarz do mojego artykulu, w ktorym ktos tlumaczy, dlaczego nie korzysta z uslug freelancera. Ja mialem do czynienia z dziesiatkami, a moze setkami klientow. Na palcach jednej reki moge policzyc tych uczciwych i wiedzacych czego chca. Trafiaja sie tacy srednio raz, dwa razu w roku. Mimo, ze nigdy nie zawalilem pracy klient niemal zawsze okazuje sie zwyklym burakiem i cwaniakiem. Widac rodzice tak ich wychowali, bo ludzie to mlodzi i z racji wieku nie powinni zmiec nawykow z czasow PRL-u.

Oto link:
http://siatka.media.com.pl/group/panelkomentatorski/forum/topics/freelance-w-polsce-czyli-jak

titos2k ***

25.08.2010 / 18:20

dzięki za link! jutro w pracy poczytam chętnie przy porannej herbacie :]

ignacy130

29.08.2010 / 22:06

Fajny blog – podziękowania dla autora, fajne komenty – podziękowania dla komentatorów. Będę miał trochę rozeznania jak to jest być szeroko pojętym ‘grafikiem’.

Będę zaglądał :)
Szkoda, że nie ma rssa :(

titos2k ***

29.08.2010 / 22:54

http://blog.titos2k.com/index.php/feed/ jest

m__b

30.08.2010 / 06:56

WYKOP KURWA

janusz wu

30.08.2010 / 08:47

no to trafiłeś na wykop :P

Mad

30.08.2010 / 08:56

Bardzo trafne, ale mimo wszystko i tak za parę lat będę pracować jako grafik. Fajne robić to co się lubi, a smarowanie w photoshopie to coś co tygrysy lubią najbardziej:D. Na razie pełna zapału, zobaczymy co będzie potem.
Trzymaj się, bo każdy lubi narzekać:D.

dom mediowy

30.08.2010 / 09:33

Podpisuję się pod wszystkim, chociaż fakt – narzekanie straszne ;)

polel

30.08.2010 / 10:07

jest whooy prawde w tym co piszesz. szczegolnie w czesci z podejsciem klienta do twojej pracy etc ale juz czesc o finansach mija sie z prawda. nie jest tak zle, nawet w polsce. zdecydowanie mozna sobie zapewnic godne zycie bedac grafikiem na poziomie… i na tym bym zakonczyl moj marny komentarz gdyby nie rzut oka na twoje folio i na jego dolna czesc. stary, bierzesz 150 zl za pasek komiksu?! kurwa majac prace na takim poziomie, bierzesz takie ceny?! szok, pretensje musisz miec w duzej mierze do samego siebie w takim wypadku. nie dadza wiecej? dzadza…szczegolnie komus na takim poziomie jak ty

Paweł P.

30.08.2010 / 10:22

100% racji dla Ciebie, ten rynek w Polsce
jest bardzo zniszczony.
Nie boje użyć się tego słowa.
85% Klientów nie zdaję sobie sprawy z tego co to jest marka, że trzeba ją mieć bo w innym przypadku “kaplica”.
Miłego dnia życzę!

a tak sobie

30.08.2010 / 10:43

Podobają mi się te buty, które zaprojektowałeś na konkurs HD. Można gdzieś je kupić? :D

martinez

30.08.2010 / 11:41

ciężko coś dodać. sama prawda :|

Teenn

30.08.2010 / 13:55

Punkt 7 jest moją największą zmorą.

JesterRaiin

30.08.2010 / 14:01

A ja powiem tak… Kilka lat temu miałem ambicje i aspiracje odnośnie kreatywnej pracy (grafika, komiksy, pisanina itp). Potem przeszedłem przez wszystkie opisane tu punkty i jeszcze kilka niewymienionych.
Dzisiaj rozstawiam puszki na półkach w realu, od czasu do czasu postróżuję to tu, to tam, albo położę kafelki/panele.
Kasa konkretna, zasady pracy też, określona godzina – trzaśnięcie drzwiami i do widzenia.
Ideały jak to się mówi, wylądowały w szufladzie ? Niekoniecznie. Od tego mam czas wolny. Nie każdemu jest pisane wyżyć z tego co lubi. Takie życie.

FanGier

30.08.2010 / 14:50

Hehe, ja pracowałem też jako freelancer, tyle że jako informatyk, było podobnie, a teraz zarabiam 3 razy więcej niż w najlepszych okresach freelancingu na stałej posadzie w korporacji i do tego mam czas na granie w gry komputerowe i inne pier#%ły. :)

pixelbunny

30.08.2010 / 16:36

złotousty titos :D

Wichajsterek

30.08.2010 / 18:14

Nie tylko graficy tak mają. To dość powszechne we wszystkich dziedzinach zawodowych wykonywanych na zlecenie.
Poza tym, narzekasz, narzekasz, a i tak nic z tym nie zrobisz.

Maniiiana

30.08.2010 / 18:18

Jestem dopiero początkującym grafikiem, a doskonale Cię rozumiem. Gdyby nie klienci, to ta prace byłaby cudowna. Żeby oni czasem chociaż troszkę gustu, zmysłu plastycznego mieli. Czasem aż mi niedobrze, jak muszę spełniać czerwono-zielone widzimisię jakiegoś daltonisty…

Wpis do bólu prawdziwy : P :)

Pawel

30.08.2010 / 18:36

Tekst z paczkami krówek rozbawił mnie do łez.

Skoro podaż przewyższa popyt to trzeba być naprawdę kreatywnym ala gapingvoid.com i wyrobić sobie markę.

czesc

30.08.2010 / 19:58

nie narzekaj, są przyjęcia do budowy dróg i układania kostki brukowej, też męczące ale dla niezbyt kreatywnych jak znalazł

misz

31.08.2010 / 07:02

bo mi palmie pierwszeństwa “pierwszego narzekacza” odbierzesz ;)

cacy wpis, mocno życiowy

spawacz freelancer

31.08.2010 / 08:11

Prawdziwy spawacz to raczej nie ma czasu na pisanie bloga pewnie woli przez jakiś komunikator porozmawiać z żoną i dziećmi jak już się uda dopaść komputer i sieć. Spawacz ma dobrą kasę na wyjazdach zagranicznych ale czy rzeczywiście tak się to opłaca?
Pracowałem już w małych firmach jak i wielkich koncernach od chodzenia po 12h po błocie (“zaganiając” 50 chłopa do pracy) po siedzenie 12-16h w garniaku na spotkaniach gdzie się gruba kasa ważyła (nie jako spawacz :-) ).
Do podobnej frustracji można dojść jak się jest usmarowanym smarem po uszy jak będąc wypachnionym w garniturze.

Będąc wolnym strzelcem oprócz spawania toczę i frezuję a zanim to zrobię jeszcze tylko projektuję nie rzadko z niewyraźnego zdjęcia zrobionego komórką i bez wymiarów z tekstem w stylu “no wie Pan taż żeby było dobrze, żeby działało” Zanim jeszcze zaprojektuję powinienem wycenić najlepiej żeby jeszcze było taniej niż w masowej produkcji a czas realizacji na jutro.
Zdarzają się klienci którzy potrafią docenić moją pracę dobrym słowem jak i finansowo wystarczy taki klient raz na jakiś czas a poziom satysfakcji z pracy jest wysoki.
Spawaczem freelancerem (troszkę naciągam nazwę mojego zawodu dla potrzeb tekstu) jestem z wyboru bo lubię to robić. Bardziej precyzyjnie to bym powiedział że jestem odpowiednikiem średniowiecznego kowala, konia podkuję, zęba wyrwie. Jak mam chwilkę to sobie rysuję węglem albo pastelami ale tylko dla przyjemności (świadomie wybrałem AGH zamiast ASP).

Tomy M.

07.09.2010 / 02:51

Jestem grafikiem freelancerem od zawsze, czyli od 19 lat.

Powiem Ci jedno: Nie musisz być najlepszy, musisz umieć wmówić to klientom :-)

Powiem Ci też drugie: To nie Twoje dzieła czynią się wolnym, tylko Twoja PULA KLIENTÓW.

Powiem Ci też trzecie: Nie bój się czasami zmienić nazwę klienta w swojej komórce na “Nie odbieraj-19” … jeżeli będziesz się cenił, to klienci tez zaczną Cię cenić.

Powiem Ci też czwarte: Freelancerka to PROWADZENIE FIRMY, to że jesteś doskonałym grafikiem nie oznacza że potrafisz być doskonałym przedsiębiorcą.

Powiem Ci też piąte: Zrób sobie dzieciaki, nic tak nie dyscyplinuje freelancera jak gromadka głodnych dzieci :-)

Pozdrawiam freelancerów! Tak naprawdę jest nas garstka, reszta chojraków tylko chciałaby nimi być…

IcekMały

09.09.2010 / 12:23

Nigdy nie pracowałem w tym zawodzie,bo nie jest ze mnie dobry grafik…Ale nie powiem marzyłem o takiej pracy, ale po lekturze ów artykułu i komentarzach ludzi “co zjedli na tym zęby”, chyba zostanę w strefie marzeń. Zresztą chyba nie mam predyspozycji warsztatowych. :D

Ale dobrze wiedzieć co jest powodem biedy rysownika. :)

diana6echo

15.09.2010 / 07:19

mi tyłek trują, że powinnam zarabiać na rysowaniu.. kiedy to tylko taka moja pasja i do pasji mnie doprowadza mnie wymóg zarabiania na tym.. kolejna rzecz – z jednej strony mam klientów, którzy sikają po gaciach na widok byle gówienka, które z siebie wyplułam, a z drugiej niunie, które ubzdurały sobie w głowie epickie mangowe sceny, z tryliardem popierdółek i oczywiście to robisz w ramach konkursu, bo nie wiadomo czy twoja czy praca innego grafika bardziej się spodoba :| no halo.. ja chcę swoją torebkę krówek chociaż za poświęcony czas..

i ostatnia sprawa – o co chodzi z tym “owej pracy nie będziesz mogła nigdzie publikować, bla bla bla”.. no to po cholere to robić? :(

i tak, narzekanie to standard wśród bazgrolących :D

aguśka

10.12.2010 / 08:55

kochany jesteś, naprawdę :)

masz rację, nic bym nie ujęła nic bym nie odała

prowadzimy własną firmę z mężem od 8-miu lat i cały czas uczymy się na błędach. Wszystko to przerabialiśmy i dalej przerabiamy, niestety a w dodatku mamy dwójkę dziecie, więc trzeba się utrzymać. Ja dorabiam ucząc plastyki w szkole. Nikogo nie interesuje, że nie mam czasu na rysowanie i uczenie się nowych programów. Robię to w chwilach wolnych i jednocześnie np. odrabiając z dzieciakami lekcje (nie mamy dziadków, niestety). Tak to jest. Pozdrawiam. Można się z Tobą zaprzyjaźnić na facebooku?

wymagany

13.07.2011 / 04:43

SUPER ILUSTRACJE! :D Mam pocieszenie: wchodzi firma która będzie chroniła płatności. Jeśli dowiem się więcej to mam nadzieję nie obrazi Was gdy przekażę info:)

kikimora

05.12.2012 / 17:21

Wpadłam tu przez przypadek i chyba zostanę na dłużej :)
Mimo tych wszystkich wad, chciałabym kiedyś zarabiać na życie w ten sposób. Coś mi się zdaje, że będę musiała wtedy uzbroić się w cierpliwość i upór.

titos2k ***

05.12.2012 / 20:54

i jeszcze poczucie dystansu do życia.

Liwia

20.01.2013 / 19:16

Mnie udała się trudna sztuka spotkania dobrego klienta. Kolega zlecił mi narysowanie komiksowego logo do firmy jego brata. Powiedział o czym ma być historyjka, ja ją narysowałam, jemu się spodobała i jeszcze przyzwoicie mi za nią zapłacił. Klient marzenie, zero poprawek, od razu powiedział, że on się na tym nie zna i mam zrobić jak uważam.

Kreskówka

23.08.2013 / 12:17

Świetny artykuł! Napisany szczerze i bez zbędnych udziwnień. Podpisuję się pod nim. Niemniej zawsze trzeba mieć na nadzieję, że będzie lepiej ;)

Kreskówka

23.08.2013 / 12:19

Świetny artykuł! Napisany szczerze i bez zbędnych udziwnień. Podpisuję się pod nim. Niemniej zawsze trzeba mieć nadzieję, że będzie lepiej ;) Wiem, że rynek jest zatłoczony, ale najbardziej mi smutno, że graficy i rysownicy nie pomagają sobie nawzajem, byłoby znacznie łatwiej. Osobiście życzę Ci wielu udanych zleceń :) Pozdrawiam, Ania.

Graft

28.03.2014 / 10:43

m2 pomalowania ściany koszt ok 3 zł(3 machnięcia wałkiem które może wykonać każdy) a ludzie chcą żeby im ilustracje robić za 50 zł :/ Co poszło nie tak z tym światem?

RedHead♀

04.01.2016 / 20:14

… Co się uśmiałam to moje :) Świetny wpis.

chanachana

08.03.2017 / 12:33

czytam wpisy :) ot życie. Moje obrazki idą ..no co jakiś czas ale ludziska permanentnie żądają obniżki:) a czy jak kupujesz buty albo chlebuś powszedni to też się handryczysz.. nie popuszczam. To moja praca i zarobek.
Kraskówka piszę o niepomaganiu innym z branży -to już tak jest. Ludzie nie są chętni do pomocy w jakiejkolwiek dziedzinie – za zdrość, zawiść etc – a zwłaszcza w przegródce – sztuka. Każda dobra sztuka sie obroni – ale dobra!!:) A “dobre” rady kupujących to kupa śmiechu. Ktoś na widok mojego obrazu – eee zamaluj gołe cycki i zmień kolor włosów kobitce:):) nie zamawiał ale uwagę musiał zrobić – to taki “coznasię”:) albo “wielepiej”. Takich czyszczę i na kopach wychodzą z pracowni – polecam – metoda sprawdzona…wracają pokorni albo nie):)::)):): pozdrawiam

- Add comment -

/ required /
/ required, not public /