Marketing destroys my nostalgia. Retro trends and it's painful.

Marketing destroys my nostalgia. Retro trends and it's painful.

Mam już osobiście dosyć mody na VHS vintage, a przecież ledwo weszła (w Polsce pewnie, o zgrozo, dopiero będzie). Wszystkiemu winna marketingowa hiena przeżuwająca co się da.

Sorry, this entry is only available in Polish. Contact me if you want to read a translated post.

- Comments -

ofcapl

03.07.2013 / 13:43

jakie to prawdziwe – dobry tekst! poruszyłeś naprawdę ciekawy aspekt otaczającej nas rzeczywistości (szczególnie w pierwszym paragrafie §efektu doplera) – gratz!

Kreskówka

23.08.2013 / 13:02

Masz wiele racji. Weź tylko pod uwagę, że w kraju wciąż nie lansuje się nie tylko nowego, ale i oryginalnego. Najtrudniej walczyć z reinterpretacjami, ale to niestety w większości lubiane. Jak więc chcesz iść pod prąd? Twórca walczy więc ze stereotypami, musi przedzierać się przez gąszcze nadinterpretacji, by odnaleźć to, co nowe i proste. Potrzeba nam czasu…

Karolina

27.09.2013 / 13:05

Wiesz jaki jestem rocznik – dla mnie czasy, o których piszesz to głównie bycie nastolatką (szkoła podstawowa, czyli 8 lat z życia – kiedyś nie było gimnazjum). Kojarzą mi się z rodziną, która wyjeżdżała do pracy do Berlina i stamtąd miałam różne rzeczy, które u nas w Polsce były tylko w Pewexie. Właśnie – Pewex – zapach, który zapamiętam jako jeden z mojego dzieciństwa. Te wszystkie lalki Barbie, które każda dziewczynka chciała mieć, albo dresy z Myszką Miki; słodycze, których już samo opakowanie było obietnicą czegoś niesamowitego. Commodore, Pegasus i walkman – szczyty techniki! Było coś jeszcze – mam rodzinę we Francji i w latach 80-tych dostawałam stamtąd mnóstwo katalogów z zabawkami, kiedy u nas był tylko Smyk, naklejek z postaciami z bajek, które u nas pojawiły się dopiero 10 lat później – mam to wszystko do tej pory :).

Nie wiem, czy chcę wrócić do tamtych czasów – nie czuję za nimi jakiejś specjalnej nostalgii. Owszem, było to moje dzieciństwo, ale kojarzy mi się tamten czas bardziej z beztroskimi wakacjami i graniem całymi dniami w badmintona. No może jeszcze z kablówką.

Faktycznie, wszystko było “amerykańskie” i bling-bling. Po latach przekonaliśmy się, że im – Amerykanom – od tego wszystkiego tylko tyłki wielkie urosły. Prawdę piszesz, że teraz ciężko przebić się z czymś na prawdę nowym. Myślę, że to jest też spowodowane tym, że nasyciliśmy się konsumpcjonizmem i teraz jesteśmy cwańsi i wiemy czego chcemy. A z drugiej strony schizofrenicznie chcemy żeby to nowe było choć trochę podobne do starego.

- Add comment -

/ required /
/ required, not public /