Czemu nigdy nie robi się tego, co się lubi.Why we never do what we'd like to do?

Czemu nigdy nie robi się tego, co się lubi.Why we never do what we'd like to do?

Witam po długiej przerwie w nadawaniu. Otwieram z powrotem bloga, w celach jak zwykle prozaicznych. Po pierwsze - przelać wszelkie refleksje i komentarze jakie mi na wątrobie leżą na elektroniczny papier, bo zawsze człowiekowi lepiej, gdy wydali coś co go męczy (nie dotyczy to tylko kebaba z Nowego Światu).Witam po długiej przerwie w nadawaniu. Otwieram z powrotem bloga, w celach jak zwykle prozaicznych. Po pierwsze - przelać wszelkie refleksje i komentarze jakie mi na wątrobie leżą na elektroniczny papier, bo zawsze człowiekowi lepiej, gdy wydali coś co go męczy (nie dotyczy to tylko kebaba z Nowego Światu).

Po drugie cele informacyjne – można czasem w alkoholowym amoku zdać sobie sprawę, że ludzi z branży może ciekawić czemu znowu się obijam, albo co tam porabiam, żeby nie myśleli, że już w ogóle wycofałem się z szeroko pojętej twórczości rysunkowej (*jęk zawodu konkurencji*).

Po trzecie – najbardziej bezczelne – blog dobrze pozycjonuje portfolio. Jak to w Internecie:  It’s all about pageviews. Hej, nie patrzcie tak na mnie – spytajcie adminów Digartu!

Czwarte – czasem cele edukacyjne – jak to bywało już wcześniej. Jakieś pseudo-tutki,  porady,  refleksje na temat nowych technik i czasem czysto bezsensowne wytyczne, jak ta z nieużywaniem korektora na kartce, bo szkoda jak jest gumka w Photoshopie.  Dla każdego coś miłego.

Czemu poprzedni blog zniknął i dlaczego na tak długo?

Nie będę już w pierwszym poście oczerniał nikogo, więc tylko powiem, że jak zwykle zawinił błąd człowieka. Oraz super timing z formatowaniem serwerów, gdy właścicieli stron nie ma. Więc reasumując: nie ma to jak mieć wszystko na SWOIM serwerze. Nic Ci nie wetnie bez kopii zapasowych, a nawet jeśli, to z własnej-czysto-przyczyny. Phew!

A reset dopiero teraz, bo tak to bywa w naszym podgatunku – długo się zbieramy do pewnych rzeczy, które wykonujemy w jeden dzień. W moim przypadku potrzebowałem 5 miesięcy rozkminy i 2 dni pracy. Proporcja komiksiarska zachowana.

Portfolio

Jak wcześniej pewnie już większość spostrzegła – na jesieni pojawiło się w sieci moje portfolio, skupione czysto na autopromocji. Klasycznie jednostronicowe, bez zbędnego pitu pitu. Żółte, bo ciepło jest żółte – jak mawia slogan rodzimej, starachowickiej firmy.

Wydarzenia w międzyczasie

Nie pamiętam kiedy mi padł blog, więc w skrócie mogę tylko opisać co się działo (skupię się na najważniejszych)
– Się przeprowadziłem na Szczęśliwice
– Kupiłem sobie skaner A3
– Polacy odkryli Facebooka
– Zostawiłem starego Siemensa na wibracji w Haiti.
– Wygrałem 12 zł w Lotto
– Zrezygnowałem z moderacji na Digarcie po wieczne czasy. Amen
– Kupiłem sobie PSP

Temat na dziś: Czemu nigdy nie robi się tego, co się lubi.

Refleksja przyszła w momencie dosyć oczywistym: otwarty Photoshop, narzędzie Smudge Tool (to z paluszkiem takie), a na powierzchni roboczej… penis.

Wielkie prącie zadowolonego człowieka, wszak preparaty klienta skutecznie uzupełniają dietę aktywnego seksualnie mężczyzny. Wiecie co? wtedy zaczynam się zastanawiać. Symbolicznie rzekłszy: Po chuj ten chuj? Dlaczego jako człowiek z ambicjami zostania szanowanym rysownikiem, jakimś elementem kultury krajowej ze swoją spuścizną w postaci wydanego cartoonowego grubego komiksu, muszę robić takie rzeczy. Czy jedyne co mogę w tej chwili się z tego dorobić to ‘gruby’ i ‘spuścizna’?
A co z resztą?

Cholera, ciągle mam wrażenie, że okres najszybszego rozwoju mnie gdzieś omija, spędzam go w boksie robiąc siermięgę za słabe pieniądze.

Czemu się niepokoję, spytacie, przecież mam ‘dopiero 23 lata’. Otóż widzę co się dzieje u rówieśników, czy prawie rówieśników za granicą (i nie tylko) – prą naprzód, aż miło popatrzeć.

Nie wiem za bardzo jak się zdiagnozować. Nie wiem czy opłacało się kończyć studia już po inżynierce, czy lepiej było jeszcze 2 lata posiedzieć na większym luzie bez kieratu. Nie wiem czy dobrym wyborem było osiedlenie się w Warszawie, gdzie nawet pies nie ma czasu się wyszczać.

Cierpliwości? Powoli brakuje. Czas na jakieś zmiany się szykuje jak nic – to wiem. Jeden pozytywny aspekt – że jak człowiek wie że się nie spełnia, to przynajmniej ma świadomość, że coś chce osiągnąć w życiu. A jeszcze lepiej jak wie co.

Raiden ma rację. Kończę marudzić o sobie.

Czy inni mają tak samo? Podejrzewam, że każdy zdrowy człowiek, musi mieć źle, żeby w końcu mu było dobrze.
I to chyba nasza narodowa, polska cecha – że nam źle częściej niż nam dobrze.

I cholera dałem jej upust. Tej cesze. Właśnie…

Hej! Jak zwykle to bywało – Bartek Sztybor i jego krótki wywód na temat!

“Mawia się, że nie można chcieć ciastko i zjeść ciastko, choć to gówno prawda, bo przecież można jedno ciastko zjeść, a drugie chcieć. Przysłowie to jednak doskonale pokazuje jakimi materialistami jesteśmy, bo od razu zakładamy zjedzenie ciastka. Nikt jednak nie zastanawia się nad tym, że można chcieć ciastko, a go nie mieć. I to jest dopiero dramat!”

W następnym odcinku będzie o wizerunku komiksiarza, czysto wizualnym. O magicznych stereotypach i walce z nimi (oczywiście w ramach mojego pitolenia). I będzie też kącik PSP, o ciekawych grach na tę konsolkę, takich niemainstreamowych.

Elo.