Tag Archives: komiksowo

Wizerunek typowego komiksiarzaPortrait of a Typical Comic Nerd

Może zacznę od tego co mnie tchnęło by poruszać tak dziwny temat. Czysta autopsja.

Cholera jestem w większości stereotypowym komiksiarzem.

Ale ale! Czy to źle? Czy to boli?

Co by nie było żyjemy w świecie stereotypowym (z małymi wyjątkami). Skupiamy się na szczegółach tylko, gdy coś nas obchodzi, a że wraz z upowszechnieniem Internetu coraz mniej nas obchodzi, to wypełniamy niewiedzę na rożne tematy gównianymi podstawami w postaci krążących stereotypów.

(źródło: http://www.hanter.pl/)

Nie inaczej było jest i będzie jeśli chodzi o wizerunek komiksiarza.

Zmiany na przestrzeni lat.

Wizerunek ten nie był zawsze taki sam. Stereotypowy czytelnik/twórca komiksu zmieniał się na przestrzeni lat,  przede wszystkim ze względu na zmiany na rynku komiksowym, poziom wydawanych pozycji, inne atrakcje w życiu i łatwiejszy dostęp do środków higieny osobistej.

Nie ma co ukrywać. Dzisiaj komiks jest dla dzieci. Kaczor Donald zrobił nas na szaro. Działał długo, powoli, w latach transformacji ustrojowej i wykonał swe dzieło destrukcji. Czyżby to on zabił polski komiks? Duże nakłady czytają tylko dzieci. A my? Staliśmy się kolekcjonerami, a nie czytelnikami. Marginesem, na którym nie można nawet zawiesić stereotypu, bo każdy może być wymieniony z imienia i nazwiska. Wszyscy znają wszystkich. Elita.

Twórca komiksowy

Mimo wszystko można wypatrzeć utarty wizerunek twórcy komiksowego w Polsce. Przedstawiałby się prawie jak:

Jak widać, model ostrzyżony nie za długo (ale widoczne zaszłości po długich włosach), zarost na twarzy, papieros w zębach (Lucky Strike lub Viceroy). Bluza z kapturem na koszulce ze ‘śmiesznym’ oryginalnym wzorem. (Ważne: Nikt w tym samym mieście nie może mieć takiej samej koszulki). W ręku piwo. Tanie piwo. Całość przepasana torbą z przypinkami zdobytymi na jakiejś imprezie komiksowej. W torbie zapewne komiksy, niszowe gazety lub inne atrybuty typowe dla przedstawiciela środowiska. I tyle!

Co do spraw niewizualnych pozwolę sobie rzucić fachowym wykresem, który w pełni określa typowego twórcę komiksowego:


Oczywiście wartości mogą nieznacznie odbiegać od rzeczywistości (tzw. błąd statystyczny)

Wpływ Empiku na utarty wizerunek czytelnika komiksu

Empik jako krzewiciel komiksowej kultury w Polsce udostępnia bądź co bądź coraz droższe komiksy biedniejszym czytelnikom. Coraz droższe coraz biedniejszym.
Smutna prawda. Ludzie spotykani (zbyt) często przy półkach z komiksami tworzą w okół siebie aurę. Bynajmniej nie aurę obcowania ze sztuką. ‘Komiksowy smrodek’ znany już w środowisku nie od dziś, doznany przez wszystkich na ciasnych giełdach komiksowych MFK lat wcześniejszych, to smrodek specyficzny. Umożliwia innym czytelnikom tylko na pobieżne oglądnięcie którejś z pozycji i jak najszybszą ewakuację na inne piętro. Tak zwana minuta prawdy.

Co najdziwniejsze smrodziak empikowy nie musi być mężczyzną, czego świadkiem byłem ostatnio.

Na Swaroga, co ta manga robi z kobietami. Powinni jej zabronić.

Czy komiks jest cool?

Publiczne czytanie komiksów to nie tylko domena Empików. Można czasem spotkać ludzi czytających komiksy w różnych zakątkach miasta.

Generalnie ma się wrażenie, że robią to na zasadzie ‘jestem cool bo czytam’ + ‘nie lubię czytać książek’ ergo ‘czytam komiksy publicznie’. Im taki czytelnik bardziej odbiega wyglądem od stereotypu tym mniej wiarygodny jest w tym co robi. Nie mniej zasady są dwie: ‘Im bardziej czarno biały komiks czytasz tym mniej dziecinnie wyglądasz’ i ‘im mniejszy komiks czytasz tym mniej widać że czytasz komiks’.

Czy komiksiarze się starzeją?

Generalnie sam się zastanawiam, czy człowiekiem komiksu zostaje się do końca życia, czy tylko nieliczni trzymają gardę do późnych lat starości. W krajach frankofońskich starsi czytelnicy komiksów, to nic niespotykanego. Wręcz pospolity widok. U nas co najmniej dziwny.

Obym doczekał się lepszych czasów, gdzie w rękach staruszka prócz Naszego Dziennika i Angory uświadczę Hellboya, a może i nawet w końcu jakiś album Truścińskiego.

Wpływ czynników zewnętrznych na wizerunek komiksiarza.

Są tak naprawdę tylko dwa takie czynniki:  kobieta komiksiarza i alkohol.

Kobieta może mieć spory wpływ na poprawę prezencji rysownika czy scenarzysty. Odrywa go od korzeni. Pokazuje mu (nieraz siłą), że istnieje inny, lepszy świat. Świat bez flaneli, golfu i bluzy z kapturem. Z całego serca życzę Wam takich kobiet.

Alkohol zaś, pozwala rozwinąć skrzydła komiksiarzom. Przestają być nieśmiali, fajtłapowaci i małomówni. Co dziwne zazwyczaj wyglądają oni lepiej po spożyciu niż przed! Zjawisko zapewne związane z częstością spożywania trunków. Komiks bez piwa nie miałby prawa istnieć, więc także i komiksiarze nie. Nie jesteśmy uzależnieni fizycznie, raczej metaforycznie.

To smutne? Po pierwszym piwku już nie.

Bartek co o tym myślisz?

“Się tak utarło, że komiksiarze szusują przez życie i twórczość w zaśmiardłej koszuli flanelowej, spodniach podciągniętych pod obwisłą pierś, laczkach pamiętających pierwszą komunię, a i okular z dużymi denkami mają i pryszcz na ich twarzach błyszczy. I choć miłośnicy komiksów próbują walczyć z tym stereotypem, wykorzystując zniżkowe kupony na koszulki w H&M, to nigdy nie wygrają. Nie wiedzą bowiem, że powyższy opis nie dotyczy stroju, a tyczy się wnętrza. I w tym cały sekret”.

Co nas czeka w przyszłości?

Miejmy nadzieję, że komiksy nie będą wyświetlane na iPadach. Że każdy rysownik będzie miał w torbie Cintiq’a. Że w empikach otworzą okna. Że starsi ludzie uświadczą Hellblazera na stoliczku z prasą katolicką. Że wynajdą mięśnie w proszku i piwne gumy do żucia. I latające samochody. Musiałoby się to wszystko stać, by stereotypowy wizerunek komiksiarza uległ zmianie.

Nie ma co ukrywać – jesteśmy jacy jesteśmy. Dopóki komiks się nie spopularyzuje, a twórcy nie będą tańczyć na lodzie, nie ma szans na jakiekolwiek zmiany. Ludzie widzo to co im pokażo w tiwi. Choć nie ma to jak praca u podstaw.

Taki, na przykład, ja – chcę się zmienić. I oby się udało :) Choć po wcześniejszym kolażu, to chyba oczywista oczywistość.

Tnx for reading!